To miał być zwykły dzień, taki jak wszystkie inne. Tymczasem do mojego domu przyszedł sam Bóg…
To miał być zwykły dzień, taki jak wszystkie inne. Tymczasem do mojego domu przyszedł sam Bóg…
Wielki Post. Środa Popielcowa. Nowy początek. Kolejna szansa, żeby Jego odnaleźć, żeby siebie samego odnaleźć… Żeby spojrzeć inaczej i zmienić myślenie. Żeby na nowo odszukać dobrą drogę.
Poniedziałek. Nowy tydzień. Zwykle wygląda to tak, że jeszcze się nie zacznie, a już jestem ze wszystkim spóźniona. Spotkania, telefony, zaległe maile, domowe obowiązki odłożone na bok. Ludzie, dla których znowu nie znajdę czasu. Sprawy, których nie załatwię. W głowie przewijam kalendarz na najbliższe dni. Zanim się zorientuję, znów będzie niedziela. Gdzie w tym wszystkim jeszcze znaleźć czas na Boga? A może modlitwa jest dla tych, którzy mają na takie luksusy czas?
Z Idą Nowakowską, tancerką, aktorką i jurorką popularnego telewizyjnego show You Can Dance – Po prostu tańcz!, która na co dzień mieszka w Los Angeles, spotkałam się podczas jej wizyty w Warszawie. Aż trudno uwierzyć, że mimo tak młodego wieku Ida ma na swoim koncie występy na najważniejszych musicalowych scenach od warszawskich teatrów muzycznych po Metropolitan Opera w Nowym Jorku i główną rolę w filmie u boku Stevena Seagala. Łatwiej zrozumieć ten sukces, poznając Idę bliżej. Kiedy spotykamy się na dziedzińcu Cafe Lorentz w jej pierwszy wolny od miesięcy dzień, mimo zmęczenia wita mnie promiennym uśmiechem. Momentalnie zjednuje moje serce i już po chwili mam wrażenie, jakbyśmy znały się od zawsze.
Z Martą Kosakowską czyli Mariką umówiłam się w kawiarni w centrum Warszawy, w jej ulubionej okolicy. Pierwsze co rzuca mi się w oczy, to że ona inaczej wygląda. Nie chodzi nawet o to, że zamiast swoich warkoczyków ma miękkie fale, że jest ubrana na biało, że jest kobieca i piękniejsza, niż kiedykolwiek. Bardziej uderza mnie jakieś światło, które od niej bije. To jest coś w oczach. Coś, co zmienia całą twarz. Sprawia, że całe pomieszczenie wypełnia się jakimś ciepłem i spokojem. Barman robi nam niespodziankę i włącza płytę Mariki, tej dawnej Mariki, z warkoczykami. Nowa płyta, która pojawi się za kilka dni nazywa się „Marta Kosakowska” i to nie jest bez znaczenia, bo przede mną siedzi inna kobieta. Jak mówi – po prostu Marta. Tylko i aż.
Z Anią Kalczyńską – Maciejowską na rozmowę umówiłam się w studiu Dzień dobry TVN. Tutaj spędza 5 poranków w tygodniu prowadząc na żywo program w duecie z Robertem Kantereitem. Po programie Ania omawia z grupką wydawców scenariusz kolejnego wydania, ale zanim pobiegnie do trójki dzieci i z profesjonalnej dziennikarki przejmie obowiązki troskliwej mamy obiecała mi rozmowę o Bogu w jej życiu, chociaż jak sama przyznaje takich wywiadów nie udziela często.
Chmura tagów