ODKRYWANIE RADOŚCI 0
ODKRYWANIE RADOŚCI

Dobiegła końca trzecia niedziela Adwentu, Niedziela Gaudete, czyli niedziela radości, nazywana też różową niedzielą. Cały dzień myślałam o radości i na szczęście sporo jej też doświadczałam dzięki pięknym ludziom dookoła mnie i dobremu Bogu. 

Pamiętam ten dzień rok temu. Wtedy trudno było mi się ucieszyć z czegokolwiek. To było krótko po tym, jak odeszła mama. Zawsze lubiła przedświąteczne przygotowania, a zwłaszcza dekoracje świąteczne. Postanowiłam, że tym razem na znak żałoby nie udekoruję domu w Warszawie, nie kupię choinki i nie będę się cieszyć. Wyszłam z psem na spacer po osiedlu. Padał puszysty śnieg. Patrzyłam w okna, w których pojawiały się świąteczne akcenty. Zatrzymałam się przy witrynie ulubionej kwiaciarni. Kiedy się tak zagapiłam, nie zauważyłam, że mój pies postanowił załatwić właśnie tam swoją psią potrzebę. Niefortunnie zamiast krzaka na uboczu wybrał sobie najładniejsze drzewko świąteczne, udekorowane przed kwiaciarnią i wystawione na sprzedaż, znacząc wyraźnie całą papierową dekorację dookoła donicy. Nie miałam wyjścia. Musiałam przeprosić za psiaka, a drzewko kupić. Ciągnąc drzewko po zaśnieżonym chodniku w drodze ze spaceru do domu mimowolnie zaczęłam się śmiać. A więc jednak będę miała choinkę. Mama uśmiechnęła się do mnie z nieba. Przypomniała mi, że nie można zapominać o radości, nawet jeśli smutek przeszywa serce. To drzewko cieszyło mnie w jakiś szczególny sposób i uśmiechałam się tylko na jego widok. To była prawdziwa radość, chociaż nieplanowa.

Dziś stojąc pod schodami ruchomymi na parkingu i czekając na rodzinę patrzyłam się w górę w stronę schodów. Nagle zobaczyłam młode małżeństwo z córką, około pięcioletnią słodką dziewczynką. Kobieta mówiła coś do córki. Myślała najwyraźniej, że nikt jej z dołu nie widzi, bo kiedy odwróciła głowę w moim kierunku, wyraz jej twarzy bardzo się zmienił. Na jej twarzy widać było przejmujący ból. Ze wszystkich sił walczyła ze łzami. Kiedy córeczka o coś ją zapytała, znowu spojrzała w jej stronę z całkowitym spokojem i uśmiechnęła się. Za wszelką cenę chciała pokazać jej radość, chociaż był to uśmiech przez łzy.

Wieczorem przyszedł sms od Asi, a w nim jej zdjęcie w basenie i uśmiech, który mówi wszystko. Biła z tego zdjęcia prawdziwa radość. Asia choruję na SM, a dzięki terapii w basenie może chodzić w wodzie i ćwiczyć mięśnie. Asia mimo choroby i cierpienia fizycznego jest radosna i wdzięczna wszystkim, którzy ją wsparli (chociażby kupując książkę – cegiełkę „Bóg w moim domu”, za co Wam z serce dziękuję) i dzięki którym może pozwolić sobie na terapię w wodzie. Mimo choroby, modli się codziennie dziękując za całe dobro i dobrych ludzi na jej drodze. To jest prawdziwa radość, mimo cierpienia.

Ręcznik do rąk w naszej łazience ułożył się w kształt, na który nie zwróciłam uwagi. Mąż zrobił mi zdjęcie i wysłał z dopiskiem: aniołek. Spojrzałam. Faktycznie wyglądał jak anioł. Uśmiechnęłam się. To była prawdziwa chwila radości, chociaż z małych rzeczy.

A jakie jest źródło prawdziwej radości?

Bracia: Radujcie się zawsze w Panu; jeszcze raz powtarzam: radujcie się! Niech wasza łagodność będzie znana wszystkim ludziom: Pan jest blisko! O nic się już zbytnio nie troskajcie, ale w każdej sprawie wasze prośby przedstawiajcie Bogu w modlitwie i błaganiu z dziękczynieniem. A pokój Boży, który przewyższa wszelki umysł, będzie strzegł waszych serc i myśli w Chrystusie Jezusie.” (Flp 4,4–7) 

Uśmiech rozprasza chmury nagromadzone w duszy.” św. Urszula Ledóchowska 

Uśmiecham się do Was na dobranoc. Pies chrapie cicho przytulony do mojej nogi. Dobrej spokojnej nocy i dużo radość w sercu na początek trzeciego tygodnia Adwentu serdecznie Wam życzę. Zaczyna się nowy dobry dzień.

 

 

 

 

 

 

Komentarze do wpisu (0)

logo

Chmura tagów
do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl