Niebo pełne czułości

konczynka

Środa Popielcowa. Wieczór. Kościół Dominikanów przy Freta. Warszawa. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię – mówi jeden z ojców o ładnych, regularnych rysach twarzy posypując głowy popiołem z uśmiechem, jakby co najmniej rozdawał przechodniom tulipany, a nie przypominał tym gestem bądź co bądź, że będziemy kiedyś garstką prochu. Patrzę lekko zniecierpliwiona na tę szczęśliwą twarz mieląc w głowie wolno i ociężale jak lokomotywa z wiersza Juliana Tuwima rzeczy, które by w tym Poście wypadało ruszyć; zmienić, naprawić. Nie chce się, oj nie chce. Najłatwiej było by powiedzieć: nie da się i wrócić po prostu do tej całej bylejakości, ale słowo na ten początek Wielkiego Postu rozkłada mnie na łopatki. Zupełnie jakbym słyszała je po raz pierwszy.

Continue reading