Bóg, który wszystko rozjaśnia

swiatelko - tola

Na początku roku wszyscy życzymy sobie przede wszystkim szczęścia. W życzeniach noworocznych powtarzają się: zdrowie, miłość, powodzenie zawodowe i finansowe no i szczęście właśnie, jako idealne połączenie tych wypadkowych. Fajnie w ogóle by było te wszystkie rzeczy mieć, tylko paradoks polega na tym, że szczęście w ogóle od nich nie zależy. Wiem to najlepiej, bo mimo że wiele razy posiadałam te wszystkie skarby, czułam się niesamowicie skrzywdzona i nieszczęśliwa. Całkiem niedawno odkryłam sprawdzony, niezawodny sposób na szczęście. Takie wszechogarniające. I wcale nie chodzi o gwiazdkę z nieba. Continue reading

Bóg, który stwarza na nowo

24.04.2015 Warszawa Katarzyna Olubinska Fot. Jakub Szymczuk /FOTO GOSC

2015 to był dla mnie niezwykły rok. Rok pięknych przyjaźni i podróży. Rok wielu powodów do radości. Rok w którym spełniłam marzenie o założeniu bloga i o zobaczeniu Nowego Jorku. Rok, w którym musiałam przyznać się do Jezusa nie tylko słowem ale życiem i bardzo jasno opowiedzieć się za tym, w co wierzę. Rok, w którym przestałam bujać w obłokach, a zaczęłam doceniać swoją codzienność. Rok, w którym zaczęłam żyć.

Continue reading

Bóg, który daje znaki

MISJONARZ

Ojca Antonello Cadeddu, charyzmatycznego włoskiego misjonarza z Sao Paulo spotkałam kilka miesięcy temu w Warszawie, podczas prezentacji jego książek: „Spoczynek w Duchu Świętym” i „W oceanie nieskończonego Miłosierdzia”, które ukazały się nakładem wydawnictwa Esprit. Na co dzień ojciec mieszka z najbiednieszymi w brazylijskich fawelach, gdzie 15 lat temu wraz z o. Henrique Porcu założyli Wspólnotę Przymierze Miłosierdzia. Wszędzie gdzie ojcowie głoszą rekolekcje zjawiają się tłumy ludzi spragnionych nie tylko nauk, ale również uzdrowień duchowych i cielesnych, które w czasie prowadzonych przez nich modlitw są bardzo liczne. Widocznym znakiem uzdrowień jest spoczynek w Duchu Świętym. Również w Polsce na spotkaniu zjawiły się tłumy, ale udało mi się zamienić kilka słów.

Continue reading

Bóg, który czeka w piwnicy

bizuu3

Niezwykle poruszyła mnie w tym Adwencie opowieść o Samarytance, która idzie z dzbanem do studni w samo południe, w największy skwar. Niby znałam tę opowieść ale ostatnio usłyszałam ją jakby po raz pierwszy. Ona idzie w samo południe, bo wie, że wtedy nikogo tam nie spotka. Bo ona nie ma ani ochoty, ani siły nikogo tam spotkać. Idzie zmęczona i spragniona, bez nadziei na wielki cud i właśnie tam czeka na nią Jezus; w jej najwiekszej samotności, w tym co najbardziej wstydliwe, na pustyni w piekący skwar. Czeka nie z jakimś marnym kubkiem wody ani z tańczącymi fontannami ale chce dać jej wody życia, napoić tak, żeby już nigdy nie pragnęła. Przychodzi w jej największej samotności i bólu, w tym, co doskwiera, żeby zaskoczyć swoim miłosierdziem. Takiego Jezusa spotkałam w te Święta. Continue reading

Bóg, który wciąż mnie zadziwia

sesja bizzu

Są takie dni, kiedy od momentu pierwszego otworzenia oczu rano wiesz, że ze wszystkim nie zdążysz. Na dzień dobry jesteś w plecy. Czas przedświąteczny, Adwent, który ma być czasem czekania na Jego przyjście, a więc w moim mniemaniu czasem bliskości i refleksji, zamienił się w jazdę bez trzymanki. Więc pędzę jak ten chomik w karuzeli starając się zdążyć ze wszystkim a tu nic z tego. Czy Bóg za mną nadąża, skoro ja sama tego nie potrafię?

Continue reading

Bóg, który uzdrawia

BĘg_w_wielkim_mieėcie (21)

Z Krzysztofem Antkowiakiem umówiłam się w jesienny listopadowy poranek w Poznaniu w miejscu pachnącym świeżym chlebem i kawą. Na spotkanie czekałam z pewną tremą i zaciekawieniem ponieważ jako dziecko podobnie jak pół Polski kochałam się w nim na zabój. Od czasów sukcesu piosenki „Zakazany owoc” minęło jednak ponad 20 lat i wiele w życiu Krzysztofa się wydarzyło. Przeżył wzloty i upadki, był uwielbiany przez miliony, opuszczony i pogrożony w nałogu. Ostatnio spotkał na swojej drodze Boga i o to chcę zapytać. Pierwsze co mnie uderza, kiedy wchodzi do kawiarni i wita się ze mną, to ciepło i niesamowity spokój, które od Niego biją. Continue reading

Bóg zawsze za moimi plecami

kasia-i-marika-a-5

Z Martą Kosakowską czyli Mariką umówiłam się w kawiarni w centrum Warszawy, w jej ulubionej okolicy. Pierwsze co rzuca mi się w oczy, to że ona inaczej wygląda. Nie chodzi nawet o to, że zamiast swoich warkoczyków ma miękkie fale, że jest ubrana na biało, że jest kobieca i piękniejsza, niż kiedykolwiek. Bardziej uderza mnie jakieś światło, które od niej bije. To jest coś w oczach. Coś, co zmienia całą twarz. Sprawia, że całe pomieszczenie wypełnia się jakimś ciepłem i spokojem. Barman robi nam niespodziankę i włącza płytę Mariki, tej dawnej Mariki, z warkoczykami. Nowa płyta, która pojawi się za kilka dni nazywa się „Marta Kosakowska” i to nie jest bez znaczenia, bo przede mną siedzi inna kobieta. Jak mówi – po prostu Marta. Tylko i aż.

Continue reading

Bóg rzeczy niemożliwych

kasia-16

Kilka lat temu moja szefowa nieźle dawała mi się we znaki. Ze stresu nie mogłam spać ani jeść. Myślałam o rzuceniu dziennikarstwa, które od zawsze było moim marzeniem. Relacja między nami była tak zła, że zupełnie odpuściłam wszelkie racjonalne starania. Za to zaczęłam się modlić. Z ufnością codziennie oddawałam ją i tę naszą trudną relację Bogu. Kilka miesięcy później pewnego wieczoru ona nagle zupełnie niespodziewanie poprosiła mnie o pomoc i wspólny wyjazd. Dziś jesteśmy najbliższymi przyjaciółkami.

Continue reading

Bóg w mojej Łodzi

krystian-kasia-30

Z Krystianem Wieczorkiem spotkałam się w Łodzi, w poranek po uroczystym otwarciu sklepu „Garaaż”, nad którym Krystian wspólnie z tatą pracował intensywnie przez ostatnie miesiące. Obaj włożyli w to wiele pracy, a wspólna praca bardzo ich zbliżyła. Dzień po otwarciu widać już, że ten pomysł chwycił, więc humory dopisują. To pierwszy dzień od miesięcy, kiedy Krystian może odetchnąć, zanim wciągną go kolejne plany zdjęciowe i obowiązki związane z nowym biznesem. W klimatycznym otoczeniu Off Piotrkowska sączymy wolno zimną lemoniadę i delektujemy się piękną pogodą.

Continue reading

Bóg wszystkich dzieciaków

melady-kasia-male-27-3

Ostatnio jedna z moim życzliwych i sympatycznych koleżanek widząc jak sobie świetnie poczynam w miłości, dała mi do przeczytania „coś, co zmieni moje życie na zawsze”. Po przekartkowaniu solennym, jak jej obiecałam, kilku pierwszych stron owego dzieła, którym był amerykański poradnik podrywu, dosłownie rozbolała mnie głowa. Gdybym była Meryl Streep, to może mogłabym to wszystko, co radzi autorka, zapamiętać, a później i odegrać nawet. Kto wie, może nawet Oscara bym dostała? Ale że talentów aktorskich u mnie wyraźnie brak i mówiąc szczerze chęci do grania też, to mowy nie ma. Wolę zostać sobą, takim trochę dzieciakiem. Podobno to naiwne, a co mi tam.

Continue reading