Niebo pełne czułości

konczynka

Środa Popielcowa. Wieczór. Kościół Dominikanów przy Freta. Warszawa. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię – mówi jeden z ojców o ładnych, regularnych rysach twarzy posypując głowy popiołem z uśmiechem, jakby co najmniej rozdawał przechodniom tulipany, a nie przypominał tym gestem bądź co bądź, że będziemy kiedyś garstką prochu. Patrzę lekko zniecierpliwiona na tę szczęśliwą twarz mieląc w głowie wolno i ociężale jak lokomotywa z wiersza Juliana Tuwima rzeczy, które by w tym Poście wypadało ruszyć; zmienić, naprawić. Nie chce się, oj nie chce. Najłatwiej było by powiedzieć: nie da się i wrócić po prostu do tej całej bylejakości, ale słowo na ten początek Wielkiego Postu rozkłada mnie na łopatki. Zupełnie jakbym słyszała je po raz pierwszy.

On bowiem jest łaskawy, miłosierny, nieskory do gniewu i wielki w łaskawości, a lituje się na widok niedoli.”

Łaskawy, miłosierny, łaskawy, cierpliwy, dobry jest Bóg. Te słowa wybudzają mnie z letargu. On czeka. Serio. Tak po prostu. Nadal. Niby to wiem przecież, ale znowu mnie zadziwia. Kolejny już Wielki Post i dużo powiedzmy sobie szczerze nie zmądrzałam od ostatniego. A On czeka. Czeka na mnie. I nie tylko czeka biernie, ale obiecuje pomóc. Kolejny raz. Pomóc? Mało powiedziane! Obiecuje zetrzeć w popiół to wszystko, z czym sami sobie nie radzimy. Stworzyć wszystko na nowo! To nie tak, że ja teraz muszę przez czterdzieści dni codziennie stawać na głowie, żeby mnie pokochał. On kocha już. Taką jaką jestem. Ja ciągle uciekam od Niego próbować tych kwaśnych jabłek za płotem, zdzieram kolana szarpiąc się z płotem i znowu mam niestrawność, wracam poobijana i rozczochrana, a On trwa. Szanuje moją wolność. Nie gniewa się. Czeka ze stołem zastawionym najsłodszymi owocami świata.

Przedziwna to miłość. Nie z tego świata. Nie stawia warunków. Nie czeka na dowody. Nie oskarża. Niczego nie chce w zamian. Nie można na nią zasłużyć. Można się na nią tylko otworzyć. Usiąść przy stole. Najeść się nią i napić do syta. Obmyć stłuczone kolano. Zanurzyć w Niej. Otulić. Pozwolić żeby zmieniała serce.

Czterdzieści dni. Co z nimi zrobię? Można wszystko. Pełen pakiet. Można na przykład nie zrobić nic. Przespać. Odpuścić. Uciec. Odwrócić się. Bo po co się starać, skoro później będzie z grubsza tak, jak było. Nie poradzę sobie, to za dla mnie za trudne, to się nie uda, na tamto nie zasługuje. Miłość? Po co walczyć o kogoś, komu dawałam tyle szans? Szkoda czasu. Nałogi? Od tylu lat próbuje i nic. Szkoda słów. Marzenia? Gdybym była młodsza, ale teraz… Życie z Bogiem? Dobre dla świętych, ale w tych czasach…

A może właśnie w tych. Bo tylko te są nasze. Może TU I TERAZ to jest hasło na ten Wielki Post.

Nawrócenie. Metanoja. Zmiana myślenia. Odmiana umysłu. Przemiana. Dlaczego właśnie TERAZ nie uwierzyć? W Boga. W ludzi. W siebie w końcu. W SIEBIE prawdziwego. Nie – pompowanego kolejnymi sukcesami, romansami, samochodami i innymi gadżetami, ratowaniem świata, słowami uznania, lajkami, recenzjami, komentarzami, komplementami, błyskotliwością, perfekcjonizmem, pracoholizmem i innymi izmami – tylko SWÓJ kształt odnaleźć. Zwolnić, spojrzeć w siebie. Nie kreować nikogo. Nie tłumaczyć. Nie zagłuszać. Wrócić do prostych rzeczy. Spojrzeć, co w środku. Posłuchać siebie, ludzi, odgłosu gotującej się kawy. Powąchać. Posmakować. Zachwycić się. Wypić ją patrząc w oczy. Przytulić. Być. Podjąć decyzję. Coś zakończyć. Coś rozpocząć. Zrobić krok. Uwierzyć.

Tu i teraz? Marzycielka. Przecież kredyty, obowiązki, brak czasu, przecież tak ciężko, tak źle. Gdybym była kimś innym. Inaczej wyglądała. Miała inną rodzinę. Żyła w innym kraju. Taki to sobie pożyje. Mam tyle do zrobienia. Teraz jestem zajęty. To może poczekać. Zdzwońmy się w przyszłym tygodniu. Biegnę. Dozo. Nara. No to pa. Zadyszka…

A co jeśli przyszły tydzień nigdy nie nadejdzie? Co, jeśli mamy tylko jeszcze jeden dzień?

Kolejny mroźny poranek. Wychodząc w pośpiechu z taksówki uśmiecham się do kierowcy: życzę panu dobrego dnia – rzucam. „Ooooo proszę pani. Żeby ten dzień był dobry, to ja bym musiał dostać kurs do Nowego Jorku. W takiej Warszawie, to co ja mogę” – odpowiada pan.

A co, jeśli właśnie dziś nam ten kurs do Nowego Jorku naszego życia się trafi? Jeśli porwie nas w najbardziej niespodziewaną podróż życia. Co, jeśli teraz się uda? Jeśli ten Wielki Post będzie prawdziwym nawróceniem? Zmianą kursu w końcu w dobrym kierunku.

Nawróćcie się do waszego Boga, On bowiem jest łaskawy i miłosierny.”

Po co rezygnować. Tyle nieba mamy przecież nad nami. Nieba pełnego Jego cierpliwości, Jego czułości. Dzisiaj…

 

19 thoughts on “Niebo pełne czułości

  1. Dziękuję Pani Kasiu za te słowa. Zawsze na teraz. Ale dzisiaj TERAZ jakoś tak bardziej.
    „A co jeśli przyszły tydzień nigdy nie nadejdzie? Co, jeśli mamy tylko jeszcze jeden dzień?”

    Owocnego czasu Wielkiego Postu życzę.

    Z Bogiem!

  2. Dziękuję Ci. Po prostu tyle chciałam powiedzieć. Jesteś wspaniała! :)
    Tymi kilkoma zdaniami dałaś mi takiego „kopa”, że nie mogę już usiedzieć na miejscu. Bo muszę zmienić swoje życie. Bo mam po co. Bo tym razem dam radę. BO NIE JESTEM SAMA. Dziękuję Ci, że mi o tym przypomniałaś! :)
    Dobrze, że jesteś! :)
    +

  3. Jesteś wyjątkowa, nyślę, że ten wpis odmieni niejdeno ludzkie serce. Dziękuje Panu, że pozwolił mi Cię poznać :)

  4. Ja dziękuję za Was. Dobrze, że Jesteście. Nie prześpijmy jutrzejszego dnia. To kolejna okazja do kochania…:) Ściskam ciepło.

  5. Często w moim życiu zdarzało się, że szłam do kościoła z jakimś problemem. I nagle…ksiądz w Ewangelii, czy kazaniu rozkładal go na czynniki pierwsze i odpowiadał na moje pytania. Niesamowite. To był ewidentny dowód na istnienie Boga. Teraz, przy moim mętliku w głowie, który już kilka dni temu osiągnął apogeum, ON przemówił Twoimi słowami.
    Dobrze, że jesteś.

  6. ON jest! ON żyje! ON kocha! Jak mawia nasz duszpasterz więcej patrzcie na Jezusa niż na siebie. Od ciągłego patrzenia na siebie, wychodzi ja ja ja jajecznica;-) Dzięki Kasiu za ten piękny post. DELEKTUJMY się TU i TERAZ, bo jutro może nas nie być. Niech Ci Dobry Bóg błogosławi!

  7. No właśnie, Jezus powiedział: „Jutrzejszy dzień sam się o siebie zatroszczy”. :) Niesamowite, bo o. Szustak w nowym słuchowisku wielkopostnym, powiedział to samo – żeby ten Wielki Post przejść dzień po dniu, nie patrząc na jutro. Tylko na dzisiaj. Tu i teraz.

  8. Te wszystkie słowa napisane przez panią są piękne .Za każdym razem czytając pani teksty mam oczy pełne łez z radości i za razem ze smutku ,że świat stworzony przez BOGA jest taki piękny ,a ten sam świat stworzony przez ludzi taki okrutny.Naprawiajmy go choćby maleńkimi kroczkami.DZIĘKI za te wszystkie motywacje i teksty dziwnie pasujące do nas wszystkich .

  9. Witam serdecznie, podoba mi się Kasiu ten Twój blog, ale… nie wszystko jest takie cukierkowe, w pastelowych kolorach:), bóg kocha, wybacza jak mówi Biblia ale też wystawia na próby ( Abraham, Hiob,) oraz karze (Sodoma i Gomora), może coś o tym w kolejnym miesiącu ? :) pozdrawiam i życzę powodzenia

    1. Także te próby, może nawet one najbardziej, mówią o Bożej Miłości. Bo wiara musi być wypróbowana. Amen

  10. Bardzo dziękuję za każde słowo napisane przez panią na tym blogu, pani daje nadzieję, ogrom nadziei! Tak bardzo porusza pani serce, bo mówi pani o tym co świszczy w ludzkiej kondycji. Życzę dobrze przeżytego Wielkiego Postu! Przemiany.

    „Obiecuje zetrzeć w popiół to wszystko, z czym sami sobie nie radzimy. Stworzyć wszystko na nowo! To nie tak, że ja teraz muszę przez czterdzieści dni codziennie stawać na głowie, żeby mnie pokochał. On kocha już. Taką jaką jestem. Ja ciągle uciekam od Niego próbować tych kwaśnych jabłek za płotem, zdzieram kolana szarpiąc się z płotem i znowu mam niestrawność, wracam poobijana i rozczochrana, a On trwa. Szanuje moją wolność. Nie gniewa się. Czeka ze stołem zastawionym najsłodszymi owocami świata.” – bardzo poruszają mnie te słowa, dlatego że staram uciec od Niego ze swoimi słabościami, wstydzę się swojego brudu…… a tutaj tak pięknie opisana ta Najwspanialsza Miłość.
    Jeśli będzie miała pani ochotę i czas zapraszam do czytania mojego bloga. Będzie mi bardzo miło! Serdecznie pozdrawiam!

  11. Dziękuję. Post się zakończył, ale Jego miłość nigdy. Dziś, a nie jutro – wybieram Boga. Dziękuję Ci Kasiu. Dziękuję Ci Panie Boże. Żegnam. Dobrej nocy wszystkich :)

  12. Witaj Kasiu
    Przez przypadek przeczytalam o Twoim blogu w gazecie i postanowilam sprawdzic o czym piszesz .
    Przeczytalam i stwierdzialam ze jestem taka jak Ty ,wierze z Boga i czuje jego obecnosc w moim zyciu ,czasem slysze dlaczego ty zawsze jestes usmiechnieta ,przeciez tyle problemow itd ,moja odpowiedz brzmi dajac usmiech ,dajesz dobro :)Badzmy dobrymi ludzmi bo dobro powraca i czlowiek dobry nie przekroczy zadnego z 10 przykazan .Przytulam mocno .

Odpowiedz na „katkaAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>