Dlaczego Bóg w wielkim mieście?

20141219-IMG_1062

Widzieliście kiedyś chociaż jeden odcinek kultowego serialu „Seks w wielkim mieście”? Ja widziałam wszystkie. To był mój ulubiony serial, bo był trochę o mnie. Do niedawna żyłam właśnie tak, jak jego bohaterki: miło, szybko i przyjemnie w poszukiwaniu nowej pary butów i oczekiwaniu na księcia na białym koniu albo przynajmniej w białym Audi.

20141219-IMG_1020

Chociaż moja historia rozgrywa się w  Warszawie, a nie w Nowym Jorku można powiedzieć, że tak jak bohaterki miałam wszystko, co się składa na definicję sukcesu i dobrego życia, czyli ogólnie pojmowanego szczęscia, ale wcale nie byłam dzięki temu szczęśliwa. Na zewnątrz nigdy bym się do tego nie przyznała, w środku czułam beznadziejną pustkę, którą próbowałam zapełnić albo zagłuszyć, na różne wielkomiejskie sposoby. Kto oglądał serial wie, o czym mówię. Kto nie, pewnie się domyśla.

Właśnie wtedy Go spotkałam. Przyszedł do mojego życia nie w jakimś ascetycznym uniesieniu po miesiącach medytacji na szczycie wielkiej góry, ale tak po prostu w całym zgiełku mojego życia; w pośpiechu, w zagubieniu, w chorych ambicjach, w tęsknocie za miłością i w lęku przed nią, w beztroskich chwilach z przyjaciółmi i w braku czasu na wszystko, do mnie euforycznie szczęśliwej i beznadziejnie załamanej, brylującej w najnowszej kiecce na imprezie i samotnej w dresie pod kocem, gdzieś między nagraniem wywiadu, wizytą w spa i w klubie fitness. Przyszedł do moich markowych torebek, butów, stosów kremów, błyszczyków, hektolitrów wypijanej kawy, postanowień o zdrowszym życiu, wyobrażeń innych o mnie i mnie samej o innych i o tym, co jeszcze powinnam i do całego tego bałaganu w głowie i w sercu. Chwycił mnie mocno za rękę i od tamtej chwili wszystko się zmieniło. Mogę powiedzieć, cytując fragment jednej z moich ulubionych konferencji dominikanina o. Adama Szustaka „Noe. człowiek, który chodził z Bogiem”, że od tamtej pory „chodzę z Bogiem” i chociaż to dosyć burzliwy związek, nie zamieniłabym go na nic innego. To najbardziej ekscytująca przygoda mojego życia.

20141219-IMG_1019-2

Pewnie nie jestem dużo mądrzejsza od tamtej chwili i na pewno nie jestem aniołem. Ciągle upadam i wybieram inaczej, niż On prosi. Obrażam się na Niego, zapieram jak św. Piotr w najmniej oczekiwanym momencie, odwracam plecami i dużo ten Bóg ma ze mną zgryzot. To, że moje życie nie jest wzorcowym życiem chrześcijanina to eufemizm, ale jedno wiem. Bóg jest. Kocha nas. Uzdrawia i uwalnia. Daje więcej, niż marzymy i prosimy. Działa w sposób niewiarygodny tu i teraz, w moim życiu i w życiu ludzi, których spotykam, którzy też „chodzą z Bogiem” i zgodzili się podzielić ze mną swoim doświadczeniem. Co to chodzenie z Bogiem w wielkim mieście oznacza? Czy trzeba być do tego świętym? Czy więcej się na tym zyskuje, czy traci? Czy można wiarę połączyć z karierą, miłością i szczęściem? Gdzie spotkać Boga w wielkim mieście? Jak Go szukać, żeby Go znaleźć i co On potrafi zrobić, kiedy oddamy mu stery naszego życia? O tym wszystkim chcę pisać na tym blogu.

Ciągle bije się z myślami, czy ja jestem odpowiednią osobą do mówienia o Nim i im dłużej o tym myślę, tym bardziej upewniam się, że wcale nie jestem, ale trudno milczeć kiedy się Go spotyka. Więc będe mówić, wybaczcie.

Ja jestem tylko wadliwą żarówką, której na moment udaje się błysnąć, ale On jest prawdziwą Światłością.

20141219-IMG_0950

O Bogu, który rozprasza każdy mrok, działa tu i teraz w moim i Twoim życiu, czy to widzisz, czy nie, czy w to wierzysz, czy nie wierzysz, w zamęcie i pośpiechu wielkiego miasta, bliżej niż myślisz, który czeka, kocha, uwalnia, ożywia i spełnia marzenia chcę pisać na moim blogu na Jego chwałę i w podziękowaniu. On już wie, za co.

Ten pomysł by się nie udał, gdyby nie zdolni i życzliwi ludzie, którzy mi pomogli. Dziękuję wszystkim, którzy tworzyli ze mną tego bloga, a zwłaszcza z serca Toli z tolala.pl i jej Pawłowi.

Dziękuję Hani z Bizuu, Magdzie z Grabovska.com, Magdzie z Almondmakeup, Ani z Cagiel Team, Poli Gomółce, Agacie z Happy More, Monice z Nurture the World, Ani i Jarkowi z TVN Cafe, o. Adamowi Szustakowi, Piotrkowi Żyłce, Kindze Baranowskiej, Kasi Białek, Małej Trzódce, a zwłaszcza Sylwii, Monice, Kasi, Małgosi, Ani, Rafałowi i Wszystkim, którzy bardzo wspierali radą, dobrym słowem i modlitwą.

Dziękuję Znajomym z „Dzień dobry TVN”, którzy najmocniej kopali mnie w tyłek, żebym w końcu zaczęła o Nim pisać.

Fot. http://tolala.pl/

Na koniec utwór w wykonaniu moich zdolnych Kolegów: Kasi Bogusz, Jana Smoczyńskiego i Krzysztofa Łochowicz.

 

30 thoughts on “Dlaczego Bóg w wielkim mieście?

  1. Brak mi słów, aby opisać to wzruszenie, które czuję trafiwszy na Twojego bloga… wiem, że to będzie wielka rzecz! Pociecha dla wielu, wielu złamanych serc. Taka oaza na pustyni. Trzymam kciuki i będę pamiętać w modlitwie. :)

  2. Gratuluję decyzji odważnego mówienia o Bogu i o powstaniu bloga! Ja mam całkiem podobną historię, mnie Bóg odnalazł równie niespodziewanie, dwa lata temu i od tamtej pory nie potrafię już nie mówić o Nim. Niedawno również założyłam swojego bloga…fotograficznego, na Jego chwałę. Zapraszam http://www.vicona.pl.

  3. Pani Kasiu, pomysł popieram z całego serca! Bardzo potrzeba takiego świadectwa „maluczkim”. Świetny wywiad z Izą Miko. Będę zaglądać tu regularnie. Życzę wiele wytrwałości i dobra. Pozdrawiam z Poznania :-)

    1. Pokazanie Boga Miłującego swoim własnym życiem w dzisiejszym świecie jest więcej warte niż tysiąc słów… także tych blogowych. Pierwsze primo Jezus kochał i nie było w nim pychy by pokazać świadectwo „maluczkim” ale chciał być pasterzem każdej zagubionej owcy. Ja życzę autorca bloga aby mogła być bardziej jak Jezus niż faryzeusze. Pycha – to jednak rzeczywiście najgorszy z grzechów, które może przesłonić każdą cnotę i każdy pomysł. Tych blogów nawracających maluczkich jest w moim odczuciu już tysiące…bo to taka przyjemna wiara – robienie sobie sweet foci z Macbookiem i różańcem. Kolejna „wiara” bez krzyża. Panią Kasię przekonuje nieco o. Szustak i mnie także ale to między innymi dlatego, że ów wspomniany Adam, pra syn dawnego Adama swoje życie Bogu oddaje niż się Bogiem lansuje. Przykład Pani Kasi osobiście bardziej irytuje. No ale powodzenia ! W miłowaniu bliźniego <3

      1. Zgadzam się z Justyną. Blog trochę zbyt cukierkowaty jak na temat, który porusza. Z drugiej strony jeśli jakiś przedstawiciel warszawki się dzięki niemu nawróci to warto, aby taki twór istniał.

        Dla poszukujących czegoś więcej polecam blog siostry Małgorzaty Chmielewskiej.

        1. A czy nasz Tatuś nie jest słodki i radosny? ;)
          Czy blog, który został sworzony ku chwale Boga musi być poważny, ponury i idealistyczny?

  4. Paniu Kasiu kojarzę panią z DDTVN. Bloga znalazłam przez przypadek, zaintrygował mnie tytuł i oczywiście skojarzył się z ‚Seksem w wielkim mieście’. Świetnie, że taki blog powstał. Takich nam potrzeba, do mnie zdecydowanie bardziej trafiają świadectwa zwykłych śmiertelników niż księży, którzy czasami mam wrażenie żyją w odrealnionym świecie. Sama jestem wierząca, ale również czasami wątpię lub się oddalam od Boga. Naprawdę zapowiada się interesująco. Życzę pani, aby nigdy nie zabrakło pani zapału i inspiracji do tworzenia go. Chętnie będę tu wchodzić regularnie :)

  5. Za wszsytkie dobre słowa i życzenia serdecznie dziękuję. Wzruszenie. Dziękuję i proszę o pamięć modlitwie. Chwała Panu!

    1. Bóg cie złapał za rękę to może wykorzystasz swoją wielką medialna moc i zainteresuje się tymi których Bóg wystawił na próbę …jest tyle chorych dzieci …mimo zmiany systemu medycznego na szybka diagnostykę nowotworową nic nie działa .piękny jest twój blog ale Bóg nie pojawia się w życiu człowieka bez powodu bo albo w nim jest i nie potrzebujemy go szukać albo pojawia się bo widzi nasze zagubienie…ja boga wszedzie ale przede wszystkim wśród chorych dzieci i ich rodzin. …polecam poczytać Kasię mamę Frania który będzie aniołem….Anie mamę Tomka Kulicy…czy mamę Matyldy morelowej księżniczki aniołem no i Ania mama Kacpra tych mam i historii jest wiele

  6. No no Bóg działa w każdy sposób nawet przez blogi…:) Także nie przestawaj, dopiero się z Tobą zapoznaje…wiary, siły i odwagi!!! :):) Katarzynka:)

  7. Pięknie!
    Mam dość fanatycznych wierzących, którzy wypisują wielkie słowa o Bogu a w drugim zdaniu pełnia nienawiści.. Pięknie tu Pani Kasiu, takich slow i ludzi Swiat potrzebuje

    Zycze wspanialosci na kazdym kroku! Wytrwalosci w postanowieniach ;)

  8. Pani Kasiu,

    Na wstępie muszę to powiedzieć.. Jest Pani Cudem… Blog jest świetny ;) trafiłam na niego dzisiaj przypadkiem, przeglądając jak co dzień fejsbooka ;) na pierwszy rzut oka zobaczyłam wywiad z Panią Izą Miko, przeczytałam i bardzo mi sie spodobał… potem zaczęłam czytać kolejne wpisy i po prostu zaczęłam płakać… wzruszyłam się słowami, które Pani pisze…. tak po prostu… ;) myśle, że to Bóg zaczął działać w moim życiu, jaki jest Jego plan….. nie wiem, ale Ufam ;) jednym słowem Dziękuje Pani ;)

  9. Czegoś takiego potrzebowałam: usłyszeć głos kogoś kto żyje w tym świecie i z tym światem, a jednocześnie poszukuje Jego. Jakby mieszanka tego, co Boskie i tego, co ziemskie. Nie trzeba udawać się na pustynię czy zamknąć w klasztorze, by móc z Nim być. Można z Nim rozmawiać w każdej chwili jak z przyjacielem, w przerwie na kawę. Różaniec można położyć obok lakieru do paznokci (jak na jednej z Pani fotografii). Pan Bóg nie każe się nam zmieniać. Kiedyś myślałam, że muszę na Niego zasłużyć. A blog pokazuje mi, że można go odnaleźć w codzienności, niekoniecznie w świętości. W mojej słabości, w niezapłaconych rachunkach, ciężkim dniu w pracy. I to też jest o.k. Trochę o tym ostatnio zapomniałam.

  10. Dziś pierwszy raz zajrzałam do bloga i mam naprawdę dobry początek dnia :-) zapachniało wiosną :-) Gratuluję pomysłu i wykonania, czegoś takiego brakowało w blogosferze.
    Powodzenia!

  11. Super! Cieszę się, że tutaj trafiłam… i jestem naprawdę miło zaskoczona, że są tacy wspaniali
    ludzie, którzy nie boją się mówić o Bogu i wierze. :-)

  12. Ludzie, którzy „chodzą” z Bogiem są tak cudownie spokojni.
    Nie denerwują się tak często jak Ci, którzy wokół niego się nie skupiają.
    Wiem to, bo sama się taka stałam, dzięki odnalezieniu mojej drogi do Niego ponad 3 lata temu.
    I wydarzyło się to dokładnie, tak jak dzisiaj opowiadałaś w audycji u Filipa Chajzera, poprzez „churching”.
    Odnalazłam swoją parafię, swojego księdza, który mówi do mnie takimi słowami, że ciarki przechodzą (parafia św. Józefa w Krakowie, ks. Jacek Stryczek). Jest mi od tamtej pory lżej na duszy, choć ON stawia cały czas przede mną wyzwania, które pokonuje, czasem w bólach, ale jednak z uśmiechem na ustach i niesamowitymi efektami końcowymi.
    Z Twojego postu bije spokój :)
    Cudowny..
    Tak trzymaj

  13. Po prostu dziękuje . Dziękuje . Przypadkiem trafiłam na tego bloga . Ale te zdania i myśli które tu przeczytałam nie były przypadkowe . Zresztą , czy dla chrześcijanina istnieje coś takiego jak przypadki ? :)

  14. Po rozmowie z Krzysztofem Antkowiakiem w DDTVN postanowiłam że zajrzę na Pani blog i powiem tak z ogromną przyjemnością będę tu częstym gosciem.Pozdrawiam serdecznie

  15. to jest dopiero pierwszy post, który przeczytałam na blogu, ale już wiem, że jestem Ci wdzięczna, że go założyłaś i piszesz. Bardzo dziękuję.

  16. Dziekuję za ten blog, codziennie czytam po trochu i ciagle czuje głód. Bije tu od Pani, taki spokój…pragne tego w swoim zyciu.

  17. Trafiłam na Pani bloga całkowicie przypadkiem. Hmy.. dobra nie ma przypadków więc… trafiłam tutaj dzięki najbardziej niezwykłej osobie na świecie… napewno doskonale wie Pani o kim mówię a trafiłam tutaj poszukując w Google Grafika Twojej książki „Bóg w wielkim mieście” gdyż pragnę ją w końcu zakupić lecz narazie jest to nie możliwe. Co tu dużo mówić blog mnie zachwycił a raczej to co i w jaki sposób o Nim Pani pisze. Zaczęłam czytanie od początku…. od pierwszego wpisu i mam nadzieje trwać przez kolejne. Pozdrawiam. Może kiedyś odważne się napisać na Pani e-mail moją długą historię tj. jak On do mnie przyszedł. Jeszcze raz pozdrawiam. I dziękuję za bloga.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>