Bóg, z którym jeżdżę tramwajem

20141219-IMG_0962

Warszawski tramwaj. Ledwo dobiegłam i zdążyłam schować się przed deszczem. Twarze podróżnych zamyślone i wpatrzone przed siebie. Za oknem senna deszczowa aura. Otulam się ciepłym szałem przy każdym otworzeniu drzwi. W ręku ściskam różaniec. Opanowałam już niemal do perfekcji modlitwę w metrze, tramwaju i samolocie tak, żeby nikt poza mną nie widział, co mam w dłoni. Na przeciwko mnie młoda, ładna dziewczyna: długie ciemne włosy, zgrabna kurteczka, wzrok jak wszyscy wbity gdzieś przed siebie. Kończę pierwszą dziesiątkę, kiedy widzę, że ona też ściska coś w ręku. Tego się nie spodziewałam. Ona też ma różaniec. Najwyraźniej zbiera się do wyjścia, więc pośpiesznie próbuje go schować tak, żeby nikt nie zauważył. Trochę zmieszana łapie mój wzrok. Uśmiecham się i otwieram dłoń. Ja też mam. Ostatnio dzieją się w moim życiu prawdziwe cuda właśnie dzięki tej modlitwie. Chcę się tym z Wami podzielić, kiedy za oknem szaro i zimno. To potężna broń, nawet jeśli schowana niepozornie w dłoni. Pozdrawiam wszystkich zaciskających dłonie w metrze i tramwaju.

Fot. Tola Martyna Piotrowska

29 thoughts on “Bóg, z którym jeżdżę tramwajem

  1. niektórzy liczą na palcach dziesiątki ;) to też widać, kto się modli w tramwaju na palcach, ja właśnie to liczenie opanowałam ;)
    pozdrawiam serdecznie.

  2. Ja liczę na palcach, palce trudniej zgubić i dzieci ich nie zepsują ;)
    Piękna sytuacja, dla tej dziewczyny też to na pewno wiele znaczyło. Dobrze wiedzieć, że nie walczy się samotnie.
    Pozdrawiam z innego wielkiego miasta :)

  3. Kiedyś też tak miałam – chowałam, żeby nikt nie widział. Ale właściwie dlaczego? Ze wstydu? Czy ze strachu?
    Nie chowam już różańca – noszę zamotany na ręku, modlę się w różnych miejscach – drodze do pracy, w poczekalni. I naprawdę nie zależy mi, co ktoś o mnie pomyśli czy powie…jedni mruczą „dewotka”, inni „wariatka”, a niektórzy uśmiechają się tak, jak ty do dziewczyny w tramwaju…
    Pozdrawiam :)

    1. Mam dokładnie tak samo ;) trafiłem tu po tytule artykułu bo sam mam podobnie z modlitwą w tramwaju ale nie kryję różańca – na początku miałem straszne opory usiąść i zrobić w tłumie obcych ludzi znak krzyża żeby zacząć, ale teraz podobnie oplatam go wokół dłoni ;) Kto wie – czasami sam widok różańca i uśmiech właściciela może być dla kogoś wskazówką :)

  4. Kiedyś jechałam tramwajem z młodym śpiącym w chuście i modliłam się różańcem, ale nie chowałam go specjalnie, po prostu trzymałam w ręce. Obok mnie usiadła kobieta. Zerknęła na chuściocha, uśmiechnęła się, bo to rozczulający widok, a potem zauważyła mój różaniec w ręce i zrobiła wielkie oczy. Odwróciła się trochę nerwowo i po chwili zaczęła grzebać w kieszeni. Wyciągnęła różaniec.
    ;)

  5. Ja ostatnio stalem motocyklem na swiatlach. Szaro, zimni, nagle patrze, a obok staje inna osoba na motocyklu. Od razu sie cieplej zrobilo. Pozdrawiam :)

  6. ja mam różaniec nagrany na telefonie, ale na youtubie też jest dużo nagrań różańca, ja różańcem wymodliłam sobie męża

  7. Krakowski tramwaj-przez całe pięć lat. Po drodze mijałam Plac Wszystkich Świętych i Franciszkańską. W ręku różaniec i prośba. Żeby przetrwać ten trudny okres. Jeszcze ten dzień, jeszcze kolejny i jeszcze trochę. Udało się! Pięć lat…
    Kupiłam nowy (bo stary się rozpadł). Poszłam do Franciszkanów żeby poświęcić. Zdziwienie zakonnika. „To młodzi jeszcze przychodzą święcić?! Jak dobrze!”.
    Teraz od końca studiów minęło już prawie cztery lata. A ja ściskam Go nadal. Czasem zanim zacznę odmawiać, zasypiam. Ale nie śpię sama. Trzymam w ręce potężną „broń”.

    Dziękuję Pani Kasiu za ten wpis.

    Mam kilka niesamowitych wspomnień z różańcem,a dzięki Pani wpisowi te wspomnienia „zdjęłam z zakurzonej półki” :)

  8. Jest nas więcej takich jeżdżących po Warszawie z różańcem w dłoni :) Nauczyłam się wyłapywać wzrokiem te skupione wokół różańcowych paciorków dłonie – zawsze jest mi raźniej na taki widok, bo to piękne świadectwo wiary. Pamiętam też widok młodziutkiej, pięknej dziewczyny modlącej się w tramwaju brewiarzem, czy niezwykle przystojnego faceta, który jadąc rowerem, zatrzymał się na światłach jednego z dużych skrzyżowań na „Mordorze” i zrobił wyraźny znak krzyża – budujące łamanie stereotypu, że tylko ciotki-dewotki i szare myszki żyją z Bogiem :)

  9. Witam! Bardzo podoba mi się ten wpis. Ja też jeżdżę autobusem i ściskam malutkie kółeczko w dłoni…
    Pozdrawiam z Salzburga.

  10. Wszystkie opinie są budujące, pozdrawiam cieplutko. Spotkałam kiedyś osobę z różańcem w przychodni. To jest piękne,móc się modlić,kiedy się chce.

  11. Ja tez jezdze i w metrze odmawiam rozaniec.Nigdy jednak go nie wyjelam-pewnie balam sie spojrzen-Sprobuje
    Piekne teksty-bardzo budujace

    PS.Na zdjeciu jest sliczny rozaniec.Mozna taki kupic w Polsce???
    Pozdrawiam wszystkich.

  12. Nie rozumiem tylko dlaczego, modlisz się tak aby tego nikt nie widział? Wstydzisz się Boga? Tego że sie modlisz? tego że zostaniesz wyśmiana?
    Własnie fenomenalne jest to aby modlić się i nie bać się że ktoś zauważy, że masz różaniec w reku, niech widzą to własnie ludzie!
    Ostatnio miałam taką sytuację „Czekałam w samochodzie na czerwonym świetle, i na pasach przechodził młody przystojny mężczyzna a reku miał zwisający różaniec który własnie odmawiał i to jest jest coś, bo on się boga nie wstydzi i nie ukrywa…..”

    Trochę te historie wszystkie sa takie infantylne, niby wierze, pokazuje to przeprowadzam wywiady z z osobami znanymi którzy też wierzą, wszytsko fajnie. ktoś kto nie ma problemów finansowych i zdrowotnych na wszystko go stac szuka sensu zycia bo ma pustkę, ze wzgledu na brak problemów.
    Może porozmawiaj z ludzmi którzy nie maja co do garnka włożyć jak u nich wygląda wiara w Boga co im daje..? Bo to wszystko co piszesz jest fajne, ludzie znani tez wirza w Boga … wow…, ale dla mnie Jedak trochę puste i snobistyczne. Może porozmawiaj z ludzmi którzy maja problemy i to duże, bo np. dzieci i rodzina chorują na nieuleczalna chorobę.
    Po przeczytaniu niektórych tych wpisów stwierdzam że to jest snobistyczne i blog i książka dla kasy a po tym wpisie z różańcem i chowaniem go aby nikt nie zauważył to totalnie, masakra….

  13. Pani Kasiu,

    Pięknie pisze Pani o Bogu. Chciałam nawiązać do powyższego komentarza ( Marya) Ja też chodzę z różańcem w kieszeni i też modlę się w sercu, niezauważalnie. Nie trzeba wymachiwać nikomu różańcem przed nosem, żeby okazać się dobrym chrześcijaninem, i nie trzeba różańca wystawiać na pokaz i głośno na cały tramwaj czy autobus zmawiać dziesiątki, żeby pokazać się jakim wierzącym się jest. Najważniejsze jest to co w sercu, i to co robimy w życiu. Można modlić się na głos z różańcem w ręku, a potem wrócić do domu i urządzić kłótnię rodzinie z byle powodu. Można modlić się po cichutku i po cichutku robić też wielkie rzeczy. Jeśli ktoś ma potrzebę pokazywania różańca – chwała Panu! Jeśli chcesz mieć go wtulonego w dłoń – też chwała Panu! A na zarzuty, że rozmawia Pani ze znanymi ludźmi… niech się Pani nie przejmuje. Ludziom się nie dogodzi. To właśnie dobrze, że znani ludzie mówią o Bogu, że się nie boją „utracić twarzy” w tym całym showbiz.

    Życzę Pani cudownych i błogosławionych Świąt Zmartwychwstania Pana.
    I wszystkim ludziom życzę pokoju w sercu i uśmiechu na twarzy – lepiej się żyje :)

  14. No ten wpis był ekstra! Różaniec górą! Ja też odmawiam :))) i pozdrawiam.
    Ps. A swoją drogą niezły blog – nie spodziewałam się, że w mainstreamowej telewizji są wierzący ;)

  15. Ja mam różaniec w formie bransoletki, łatwo go ‚schować’ i kiedyś tak robiłam, dopóki nie zobaczyłam w zatłoczonym poznańskim tramwaju młodego mężczyzny, który jadąc modlił się na olbrzymim, drewnianym różańcu. Tak mnie zainspirował, że już teraz nie boję się trzymać nawet tego nie w formie bransoletki, a wręcz przeciwnie, marzy mi się taki duży jak tego chłopaka. A niech się patrzą! :)

  16. Ja mam różaniec obrączkę … kupiłam go około 25 lat na pielgrzymce w Częstochowie.. cudowna sprawa… czasami odmawiam różaniec tak po prostu na uspokojenie… słyszałam kiedyś , ze każda „zdrowaśka” to kula wystrzelona w szatana… poza tym polecam wszystkim młodym matką, kiedy nie mają siły jak ich maluszek płacze całą noc… dziękuję ci Mateczko.

  17. Super wpis!!! W moim mieście Słupsku nie ma tramwajów, ale chodzę z różańcem i też coraz mniej mi zależy, żeby „nie było widać”. Mój brat odmawiając Nowennę Pompejańską stwierdził, że „czuje się jakby miał jakąś zbroję ochronną”.

  18. PS. właśnie kupiłam i przeczytałam Twoją książkę. Dziękuję…nie umiem więcej wyrazić. Książkę już polecam znajomym.

Odpowiedz na „MagdaAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>