Bóg wszystkich dzieciaków

melady-kasia-male-27-3

Ostatnio jedna z moim życzliwych i sympatycznych koleżanek widząc jak sobie świetnie poczynam w miłości, dała mi do przeczytania „coś, co zmieni moje życie na zawsze”. Po przekartkowaniu solennym, jak jej obiecałam, kilku pierwszych stron owego dzieła, którym był amerykański poradnik podrywu, dosłownie rozbolała mnie głowa. Gdybym była Meryl Streep, to może mogłabym to wszystko, co radzi autorka, zapamiętać, a później i odegrać nawet. Kto wie, może nawet Oscara bym dostała? Ale że talentów aktorskich u mnie wyraźnie brak i mówiąc szczerze chęci do grania też, to mowy nie ma. Wolę zostać sobą, takim trochę dzieciakiem. Podobno to naiwne, a co mi tam.

melady-kasia-male-26-1

Dosyć często zdarza mi się usłyszeć, że zachowuje się jak dziecko i wtedy nie ma to być komplement bynajmniej. Tak się dziś przyjęło. Zachowujesz się jak dziecko – znaczy tracisz kontrolę nad sobą, nie myślisz logicznie, nie ogarniasz. Ogólnie porażka.

Byłam kilka dni temu w kinie na „Małym Księciu”. Pamiętam, że w dzieciństwie była to moja jedna z ulubionych bajek, chociaż dokładnie nie pamiętam dlaczego. Historię zna każdy oczywiście, ale z perspektywy dorosłego wszystko wygląda trochę inaczej, a najbardziej wyświechtane chyba cytaty świata, o tym, że „Jesteś odpowiedzialny za to, co oswoiłeś” i „Dobrze widzi się tylko sercem” nagle nabierają innego znaczenia. Ta historia filmowa wzruszyła mnie podwójnie, bo Mały Książę o zgrozo dorósł i zapomniał wszystko. Uwierzył, że jego misja życiowa to zadowolić szefa. Całymi dniami myślał tylko o pracy. Stracił cały swój blask, całą książęcość, a co gorsza zapomniał o róży i o lisie.

W tym czasie uczniowie przystąpili do Jezusa z zapytaniem: „Kto właściwie jest największy w królestwie niebieskim?” On przywołał dziecko, postawił je przed nimi i rzekł: „Zaprawdę, powiadam wam: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Kto się więc uniży jak to dziecko, ten jest największy w królestwie niebieskim.”

(Mt 18, 1-4)

Co to właściwe oznacza: stać się jak dzieci? Ja po wakacjach na przykład zamiast biec ochoczo do pracy (mimo, że lubię ją bardzo nawet, przysięgam) mam ochotę trochę jak dziecko rzucić wszystko, wyjechać do lasu i zbierać poziomki. Przedłużyć sobie urlop, skakać w jeziorze, grać w gry planszowe, jeść gofry z jagodami, nocą liczyć gwiazdy, śmiać się dużo i głośno i niczym nie przejmować. Ale chyba nie o takie bycie dzieckiem chodzi. Więc nici z tego. Trzeba wracać do wielkiego miasta.

A tu w wielkim mieście czekają dookoła sami dorośli. Często smutni. Zamiast w gwiazdy patrzą w komputer. Narzekający. Skupieni na karierze. Znają wszystkie odpowiedzi. Wierzą tylko w sukces. W pieniądze. W powodzenie. Wiedzą, czego nie wypada i nauczuli się stawiać granice. Dorośli mali książęta, którzy zapomnieli o wszystkim. Liczy się efektywność, oglądalność, tabelki, kursy, wyniki. Czasami chciałabym mieć taki tajemniczy pierścień, żeby ich odczarować. Tylko, czy ja już też taka nie jestem?

melady-kasia-male-15a

Pamiętam, że kiedy jako mała dziewczynka setki razy czytałam „Małego Księcia” to ci wszyscy mieszkańcy gwiazd wydawali mi się zabawni. Nie rozumiałam na przykład, dlaczego pan Ekonom całymi dniami liczy i liczy. Tajemnicze wydawało mi się też, dlaczego róża ma takie fochy, skoro książę i ją osłania, i podlewa, i baobaby wyrywa. Czemu lis się obraził i odszedł – tego też nie rozumiałam, nic a nic.

Dorosłam i zrozumiałam. Teraz już wiem, że brak pieniędzy nie tylko uniemożliwia godne życie, ale upokarza i odbiera całe człowieczeństwo, a zmęczenie, obowiązki, kredyty i strach potrafią najbardziej niezwykłą osobę zamienić w smutny cień, który tylko liczy i liczy. Zrozumiałam dopiero teraz różę, którą tylu książąt pomyliło z kapustą przy drodze, a ona tylu wieśniaków od kapusty wzięła za księcia, że zwyczajnie boi się przyjąć to książęce traktowanie, bo pamięta jeszcze, że kloszem można też zgnieść albo nawet udusić. Poznałam tylu samotnych lisów w krzakach, którzy umierają z pragnienia, żeby ich pogłaskać, ale boją się podejść bliżej. Zazdroszczą kotom okazywanej im czułości, ale nie widzą, że też mają futerko do głaskania. Dorosłość to nie bajka, a bycie pionkiem w grze w teatrze codzienności, to nie to samo, co bycie Małym Księciem czy nawet księżniczką.

Jest taki bardzo znany obraz Jezusa Miłosiernego. U Dominikanów na Służewie jest on dosyć sporych rozmiarów. Czasem próbuje się przed nim modlić. Częściej siedzę i po prostu patrzę. Bywa, że bez głębszej refleksji nawet. Ostatnio też tak siedziałam bezmyślnie trochę i uderzyły mnie oczy Jezusa na tym obrazie. Takie po prostu dobre. Zawstydziłam się. Ile to razy targuję się o miłość, o każdy gest, gubię płatki, obrażam się jak lis. A z Bogiem to już zwłaszcza. W modlitwie ciągle próbuje coś ugrać dla siebie, przypodobać się w nadziei na mały zysk, taki zyszczek chociażby. Ciągle przeciągam linę, jak na statku, chcę biec, działać, płynąć, a On tak patrzy ze spokojem i miłością. Nie ma żadnej burzy. Spokojniej.

Ja jak zwykle z plecakiem pomysłów i życzeń, co by mi On mógł tam zrobić, spełnić, uzdrowić, a  On kocha tak po prostu. Jest. Daje całą miłość za nic. Ciągle wybacza. Umarł za mnie i mi tego nie wypomina codziennie. Nie pyta codziennie od rana: jak chciałabyś mi się dziś odwdzięczyć, co mi przyniosłaś w darze, kiedy mi oddasz i co ja z tego będę miał? Nie każe płacić odsetek. Nie stara się przypodobać. Ciągle czeka. Wybacza za darmo. Patrzy na mnie z tego obrazu, a ja patrzę w te oczy i znowu chcę być dzieciakiem. Mówić tak, kiedy myślę tak a nie, kiedy myślę nie. Niczego nie grać. Nie uciekać. Niczego nie obliczać. Dawać bezinteresownie. Zawsze wybaczać. Zapominać urazy i krzywdy. Nie odważać miłości na kilogramy. Pogaskać psa. Cieszyć się po prostu. Powiedzieć codziennie coś miłego. Codziennie zrobić coś dobrego. Pomóc, kiedy nikt nie patrzy. Uśmiechnąć się do kogoś, kto jest smutny. Nawet w deszczu paradować z rozkoszą po moim parku, słuchać fontanny i bacznie obserwować chmury, jak z bitej śmietany.

Mój Boże, Boże wszystkich dzieciaków, zachowaj mnie od takiej dorosłości, w której Mały Książę jest zawsze smutny, przejmuje się tylko tym, co pomyślą inni, żyje wyłącznie obowiązkami, stracił cały swój wdzięk, a co gorsza nie pamięta już ani o róży, ani o lisie. Przecież oni tam gdzieś na niego czekają…

Jak daleko odszedłeś
od prostego kubka z jednym uchem
od starego stołu ze zwykłą ceratą
od wzruszenie nie na niby
od sensu
od podziwu nad światem
od tego co nagie a nie rozebrane
od tego co wielkie nie tylko z daleka ale i z bliska
od tajemnicy nie wykładanej na talerz
od matki która patrzyła w oczy zebyś nie kłamał
od pacierza
od Polski z rana

ty stary koniu.
Jan Twardowski

melady-kasia-male-18

 

Zdjęcia Tola Martyna Piotrowska http://http://tolala.pl/

 

13 thoughts on “Bóg wszystkich dzieciaków

  1. Dla mnie wymiar „bycia jak dziecko” ma jeszcze jeden wymiar, który zrozumiałem, gdy sam zostałem tatą. Małe dziecko jak czegoś się boi, czegoś chce, czegoś nie rozumie – płacze. Płacze, bo tylko tak potrafi się komunikować i wie, że rodzice będą wiedzieli, o co mu chodzi i odpowiednio zareagują.
    Dlatego od jakiegoś czasu staram się jak najwięcej odmawiać „Ojcze nasz” – bo to umiem. Tego nauczył mnie Jezus. Wierząc, że Bóg wie, o co tak naprawdę mi chodzi (nawet jak sam tego jeszcze nie wiem) i odpowiednio do tego zareaguje.

  2. Dziękuję!
    Ten blog jest ogromną łaską, wzruszam się za każdym razem, gdy go czytam, zmusza mnie do refleksji, do zachwytu nad Bożą Miłością. Nie da się wobec Niej przejść obojętnie, gdy Pani nam o tym przypomina. :)

  3. Przytoczyła Pani jeden z moich ulubionych wierszy ks. Twardowskiego
    Bo drugi ulubiony jest ten:

    „Nie przyszedłem pana nawracać
    zresztą wyleciały mi z głowy wszystkie mądre kazania
    jestem od dawna obdarty z błyszczenia
    jak bohater w zwolnionym tempie
    nie będę panu wiercić dziury w brzuchu
    pytając co pan sądzi o Mertonie
    nie będę pod skakiwał w dyskusji jak indor
    z czeroną kapką na nosie
    nie wypięknieję jak kaczor w październiku
    nie podyktuję łez, które się do wszystkiego przyznają
    nie zacznę panu wlewać do ucha świętej teologii łyżeczką
    po prostu usiądę przy panu
    i zwierzę swój sekret
    że ja, ksiądz,
    wierzę Panu Bogu jak dziecko”

    Jan Twardowski

  4. W mistyce powtarzają się słowa: nowość, czystość, odnowienie. Jezus mówi: jeśli nie staniecie się jako dzieci, to nie osiągniecie Królestwa Bożego. Nie bez powodu najbardziej radosnymi i wolnymi ludźmi są dzieci, które Jezus stawia nam za wzór. Zachwycają się wciąż na nowo tym światem. Czyli niedoświadczony, czysty umysł dziecka jest w chrześcijaństwie doskonały, ponieważ wciąż potrafi na nowo doświadczać ten świat. Za nasze znudzenie nie odpowiada bowiem rzeczywistość, tylko to, że nigdy się jej uważnie nie przyjrzeliśmy.

    To tak w ramach dzielenia się inspiracjami :)

    Pozdrawiam Cię Kasiu serdecznie i życzę wiele sił w tym co robisz.

  5. Pani Kasiu, piękne… Dziękuję za wpisy pełne wrażliwości i głębi. Jak zawsze pobudzające do refleksji.
    Dziękuję.

  6. Pani Kasiu,
    właśnie siedzę i oczami wspomnień widzę siebie – zawsze uśmiechniętą, z poczuciem humoru, czasami infantylną, rozmarzoną…, własnie taką trochę księżniczkową. We wszystkich widzącą dobre strony, bo złe są tylko w bajkach:))). Patrzę, patrzę i ze zdziwienia przecieram oczy – gdzie ja się podziałam!!!!! Pewnie „wydoroślałam”. No tak, dwójka dzieci, budowa w powijakach, widmo powrotu do pracy – do której jest za daleko, coraz mniej środków na koncie….. i STRACH przed stratą, który się w me serce wkradł, zabrał cała radość istnienia, a przecież nie tak się umawialiśmy:))). Dziękuję za przypomnienie, że gdzieś tam na serca dnie jest mała uśmiechnięta księżniczka, która zapraszała swe lalki na bale, tańczyła do białego rana bez łyka alkoholu i śmiała się do wiosennych tulipanów i słońca:)))

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>