Bóg rzeczy niemożliwych

kasia-16

Kilka lat temu moja szefowa nieźle dawała mi się we znaki. Ze stresu nie mogłam spać ani jeść. Myślałam o rzuceniu dziennikarstwa, które od zawsze było moim marzeniem. Relacja między nami była tak zła, że zupełnie odpuściłam wszelkie racjonalne starania. Za to zaczęłam się modlić. Z ufnością codziennie oddawałam ją i tę naszą trudną relację Bogu. Kilka miesięcy później pewnego wieczoru ona nagle zupełnie niespodziewanie poprosiła mnie o pomoc i wspólny wyjazd. Dziś jesteśmy najbliższymi przyjaciółkami.

Czasami sprawy dzieją się bardzo nie po naszej myśli. Nagle dostajemy informacje, która brzmi jak wyrok, bo ktoś zachorował albo interes się nie powiódł i tylko cud nas może uratować. Pieniądze się kończą, zdrowie szwankuje, miłość zamiast trwać nagle odchodzi, przyjaciel zamiast pomóc rozczarowuje. Sprawy wyglądają beznadziejnie. Samo życie. Można z tym zrobić wszystko: obrazić się, walczyć, zniknąć. Można też oddać to Bogu. Po prostu, z zaufaniem.

„Z całego serca Bogu zaufaj, Nie polegaj na swoim rozsądku, Myśl o Nim na każdej drodze, a On twe ścieżki wyrówna” (Prz, 3, 5-6)

„Jezu Ty się tym zajmij” – to modlitwa, którą dostałam na kartce, niczym tajną broń na sytuacje bez wyjścia. Po raz pierwszy odmawiałam ją w grudniu ubiegłego roku, kiedy moja mama w Wigilię oznajmiła nam z płaczem, że umiera, że jest guz, że jest bardzo źle, że już po niej. Nagle straciła wzrok a sytuacja nie wyglądała dobrze. Przyjechałam do rodzinnego domu po intensywnym sezonie w pracy. Planowałam jeść pierogi, śmiać się i oglądać świąteczne komedie. Nie planowałam takiego scenariusza. Dodatkowo kilka dni wcześniej zarejestrowałam domenę bloga „Bóg w wielkim mieście”. Byłam z siebie duma, jak mało kiedy. Nagle ta wiadomość, która spadła na mnie jak grom z jasnego nieba. Wszystko się posypało. Moja mama płakała w kącie, a my z nią. Byłam przerażona. Wołałam do Boga z żalem: „To ja tu bloga dla Ciebie zakładam, a Ty mi tak robisz, dlaczego?”. Musiałam chwile ochłonąć. Wtedy pierwszy raz powiedziałam: „Jezu, Ty się tym zajmij”. Z prawdziwą ufnością, że On może wszystko i że to wszystko jest po coś. Kilka dni później byłyśmy obie u wspaniałego chirurga, który akurat miał dyżur i akurat zwolnił mu się termin. Pomógł zorganizować wcześniejszą operację. Tydzień później mama leżała na stole operacyjnym. Modlili się wszyscy moi znajomi, a nawet ci, którzy nie wierzą przesyłali słowa wsparcia. Następnego dnia chirurg nieco zdziwiony oświadczył, że ten guz był dziwnie przerośnięty ale z pewnością niegroźny, że to nic takiego i mama wraca do domu. Minęło 8 miesięcy. Po bliźnie nie ma śladu. Strachu nikt już nie pamięta. To, co przeżyliśmy razem chociaż trudne, bardzo nas zbliżyło jako rodzinę.

kasia-19

„Niech da wam światłe oczy serca” (Ef 1, 18)

Kilka lat temu moja szefowa zatruwała mi życie. Robiła to nieświadomie, ale wtedy tego nie wiedziałam. Ze stresu nie mogłam spać ani jeść. Myślałam nawet o rzuceniu dziennikarstwa, które od zawsze było moim marzeniem i naprawdę włożyłam trochę pracy, żeby móc pracować w zawodzie. Relacja między nami była tak zła, że zupełnie odpuściłam wszelkie racjonalne starania. Najpierw się załamałam. Próbowałam się nawet zwolnić. Później postanowiłam powalczyć, ale na innym froncie. Zaczęłam się modlić. Z ufnością codziennie oddawałam ją i tę naszą fatalną relację Bogu. Kilka miesięcy później pewnego wieczoru ona nagle zupełnie niespodziewanie poprosiła mnie o pomoc i wspólny wyjazd. Kilka tygodni później byłyśmy w samochodzie razem w pewnej podróży. O 5 nad ranem, gdzieś na autostradzie pod Wiedniem odważyłam się wydusić z siebie coś w stylu: „Wiesz, dałaś mi nieźle popalić”. Dziś jesteśmy najbliższymi przyjaciółkami. Jest dla mnie jak siostra. W trudnych chwilach płacze ze mną, w pięknych cieszy się pierwsza, jak mało kto. Ostatnią rzecz jesteśmy w stanie jedna dla drugiej oddać. Znamy swoje myśli, zanim je wypowiemy.

Moi przyjaciele od lat starali się o dziecko bez skutku. Mieli za sobą dramatyczne doświadczenia. Ta sytuacje trwała latami. Jakiś czas temu usłyszałam o mszach o potomstwo w każdy ostatni wtorek u Dominikanów na Freta. Muszę mówić co było później? Po latach w końcu pojawiła się realna szansa na adopcję, ale w tym samym momencie przyszła ta wiadomość: będą mieli dziecko. Modlitwa została wysłuchana.

Kiedy modlę się długo o coś i nie widzę efektów myślę sobie: Boże, przecież Ty jesteś Bogiem miłości, a nie jakimś złośliwym starcem, więc skoro czegoś nie dajesz, musi być w tym jakiś sens! Może ta sytuacja ma mnie, moich bliskich czegoś nauczyć, przygotować na coś większego? Może Ty mnie w ten sposób uczysz miłości?

Największym cudem jest dla mnie to, jak Bóg przemienia rzeczy niemożliwe i sytuacje „bez wyjścia” jeśli się Jemu naprawdę zaufa i naprawdę zawierzy. Jest jeszcze Ona: Maryja. Patronka spraw beznadziejnych. Mama najczulsza. Najlepsze biuro problemów nie do rozwiązania. Ostatnio natrafiłam na niezwykłą modlitwę: „Nowennę Do Matki Bożej Rozwiązującej Węzły”. Powierzyłam Jej pewien węzeł, który mnie uwiera od dawna. Nowenna była ta trudna do przejścia, że myślałam, że nie dam rady, mimo że to tylko dziewięć dni. Dzięki wsparciu przyjaciół dałam. Czekam na rozwiązanie tego węzła. Wierzę, że to się właśnie dzieje, chociaż nie mam nic na poparcie tej tezy, bo ta walka toczy się w świecie duchowym, którego przecież nie widać, a my przyzwyczajeni jesteśmy do natychmiastowych efektów, błyskawicznych i spektakularnych. Trudno uwierzyć, jeśli się nie widzi, jeśli nie można dotknąć.

Bo w wierze właśnie mam wrażenie, że o to chodzi: o wiarę. A Jemu chodzi o nas i nie tylko o jakieś szczęście kiedyś gdzieś po śmierci w niebie, ale o pełnie tu i teraz. Codziennie dzieją się cuda, jeśli tylko zamkniemy oczy i otworzymy serce. Serce ale też oczy duszy. Bo codziennie toczy się walka i rzeczy nie są takimi, na jakie wyglądają. To jest walka o nas, o nasze wybory, o nasze życie. Walczą niebo i piekło, dwa głosy w nas, a naszą bronią jest modlitwa. To jak ładowanie mocy w komputerowej grze.

Ja mistrzem modlitwy nie jestem. Modlę się jak dziecko, które rozmawia z Tatą albo Mamą i ot tyle mojej mądrości, ale widzę że żadna modlitwa w moim życiu nie pozostaje bez efektów. Nie ma chyba znaczenia, czy jest to modlitwa Jezu, Ty się tym zajmij, czy Nowenna do Matki Bożej Rozwiązującej Węzły, Nowenna Pompejańska czy msze u Dominikanów o potomstwo. Ważniejsze jest to, co w sercu. Zaufanie, że On wie lepiej, że On prowadzi, że lepiej zna się na moim życiu, niż ja. Kiedy odpuszczam i Jemu oddaje stery, dzieją się prawdziwe cuda.

kasia-7-1

Kilka dni temu miałam sen. Byłam w nim ptakiem. Na wszystko patrzyłam z góry i byłam niezwykle spokojna. Na co dzień trudno się zdystansować: problemy, rachunki, męczący ludzie, obowiązki, codzienność potrafi pochłonąć i łatwo się nabrać, że to tylko o to chodzi. Przestajemy szukać głębszego sensu w zdarzeniach codzienności. Przestajemy czekać na cud, marzyć, umiera nadzieja. Zapominamy, że toczy się walka, że jesteśmy na wojnie, w której wygraną jest nasze życie. Życie w pełni, a nie wegetacja. Że życie to jest podróż w burzy, a nie wąchanie kwiatków na łące.

Dobry Boże, odwróć moje oczy od wszystkiego co tymczasowe i miałkie. Naucz mnie widzieć więcej, głębiej, przez filtr mądrości, roztropności i miłości ale nigdy nie obcości, fałszywych emocji, zakłamania i mojego egoizmu. Bądź mi Światłem. Nie daj mi zapomnieć, że jestem dzieckiem Światłości, że jest nade mną Niebo.

„Gdy patrzę na Twe niebo, dzieło Twych palców, 
księżyc i gwiazdy, któreś Ty utwierdził: 
Czym jest człowiek, że o nim pamiętasz, 
i czym – syn człowieczy, że się nim zajmujesz? Uczyniłeś go niewiele mniejszym od istot niebieskich, chwałą i czcią go uwieńczyłeś.” (Ps 8, 4-6)

Zdjęcia: Tola Martyna Piotrowska, http://tolala.pl/

54 thoughts on “Bóg rzeczy niemożliwych

  1. Pani Kasiu przeczytałam kolejne pouczające słowa. Bardzo dziękuję za takie drogowskazy, bo powiem szczerze odkąd odkryłam Pani cenną i szlachetną pracę i cudowny blog jakoś tak inaczej przyjmuję codzienność. A poza tym odnajduję wsparcie i upewniam się że nie jestem sama z takimi przeżyciami, myślami i tym co najpiękniejsze moją rozmową z Bogiem o świętości i zwykłej codzienności. Szacunek ogromny za Pani siłę, skromność i pracowitość, takie osoby jak Pani powinny w mediach mieć znacznie więcej do powiedzenia, bo warto aby przekaz takiej inteligencji i talentu zdecydowanie wskazywał drogę wszystkim.

    1. Pani Kasiu, modlitwa „Jezu, Ty się tym zajmij ” jest jedną z najlepszych, jaką znam :)
      A Nowenna do Matki Bożej rozwiązującej węzły na pewno zostanie wysłuchana. Może nie będzie to po Pani myśli, tylko tak, jak Bóg tego chce. Jedno jest pewne, to będzie najlepsze rozwiązanie dla Pani :)
      U mnie tak było i dziś jestem za to bardzo wdzięczna, mimo że wtedy tego kompletnie nie mogłam zrozumieć. Pozdrawiam serdecznie!

  2. Serwus,
    Nie wiem jak to robisz, ale Twoje teksty zawsze do mnie trafiają i nie chodzi mi tylko o to, że są bardzo mądre i takie życiowe, ale głównie o to że są idealną odpowiedzią na czas i rzeczy, które dzieją się w moim życiu.
    Jako, że nie wierzę w przypadki to też nieprzypadkowo trafiłem na Twojego bloga. Koniec sierpnia i wrzesień do tej pory są mega ciężkie i kiedy już wydaje się, że będzie dobrze to nagle jest strzał i od nowa. Życie. Przyznam szczerze, że dzięki wszystkim wydarzeniom poznałem kilka nowych, wspaniałych osób, zacząłem się modlić Różańcem i Koronką do Miłosierdzia Bożego, więc chyba wszelkie Boskie działania mają swój zamysł.
    I choć nigdy nie będzie idealnie, zawsze będzie czym się martwić to jednak te słowa, która napisałaś „Jezu, Ty się tym zajmij” są kluczem do zwycięstwa. Wiadomo „pracuj tak jakby wszystko zależało od Ciebie, ale módl się tak jakby wszystko zależało od Boga” i tego się chcę trzymać, a ww. słowa sprawiają, że jest łatwiej, bo On się tym zajmie.

    Dziękuje za Twój tekst, za mądre słowa które na pewno pomogą wielu ludziom. Czekam na więcej, polecam się modlitwie i również modlitwę obiecuje.

    Pax et Bonum!

    ps. O. Leon Knabit wrzucił dzisiaj na FB obrazek z cytatem
    „Eucharystia nie uśmierza bólu, lecz daje moc by go przetrwać godnie”.

  3. Piękne świadectwa :) Piękna kobieta z piękną duszą!!
    Przy okazji wstawimy świadectwo jednej z nas, które niedawno pisala :) :

    Zacznę od tego, że około roku temu Tato stracił pracę, w związku z tym miał sprawę w sądzie o odszkodowanie za niesłuszne zwolnienie i wydawać by się mogło, że szanse na wygranie jej są małe.. A ja znalazłam taką piękną modlitwę do Serca Pana Jezusa i tak się nią modliłam o wygranie tej sprawy i poczułam, żeby już się tym nie martwić, i co? sprawa wygrana :)
    i na dodatek nowa praca znalazła się bardzo szybko! Idziemy dalej :)
    Ewa (siostra blizniaczka) od roku pracuje w pewnej firmie, lipiec kończymy studia a ja przed końcem ciągle podłamana tym, że u Ewki już ok pracy szukać nie musi a ja w kropce i niewiadomo co to będzie, gdzie szukać itd.. i ciągle mówiłam o tym dla Pana Jezusa, co wieczór jęczałam co to będzie co to będzie.. jakieś 3 miesiące przed końcem studiów wpadłam na słowa modlitwy o której Pani pisała -Jezu Ty się tym zajmij, może część z Was je czytała a kto nie to polecam, bo są bardzo pięęęękne
    http://www.katolicki.net/…/modlitwa-jezu-ty-sie-tym-zajmij.… przeczytałam zamknęłam oczy, pomyślałam o tej pracy w przyszłości i powiedziałam Panie Jezu Ty się tym zajmij. I od tamtej pory nie wspominałam już o tym w ogóle tylko zaufałam. Jakiś miesiąc później okazuje się, że Ewkę w pracy biorą do czegoś innego a mnie chcą na jej miejsce! no i mam prace już 4 miesiąc :):). Przez ostatni miesiąc prosząc Pana Jezusa i Maryję, Św. Maksymiliana i ś.p. Tatę mojego chłopaka
    w pewnej sprawie, przekonałam się jak wiele może uczynić wiara i zaufanie!I tego jak Maryja jest też Kochana. Po prostu tak mocno uwierzyłam i zaufałam i dostałam tyle znaków i chociaż nawet Ewka mówiła, że aż przesadzam to ja wierzyłam w to dalej i zostałam wysłuchana w tej sprawie!! :)) cieszę się bardzo bo wiele to dla mnie znaczyło. I jeszcze jedno świadectwo – uzdrowienia :)
    . Jeżeli ktoś czytał wcześniejsze Ewki świadectwo o tym jak przez Ręce Matki Boskiej Gidelskiej przez winko gidelskie została uzdrowiona z odcisku na stopie to tak sie stało, że i mi zrobił się taki sam odcisk. To i ja wzięłam się za smarowanie winkiem, smarowałam i nic nie pomagało, bolało bardziej i tylko powiększało się.. Poszłam do lekarza dał skierowanie do chirurga powiedział, że to do wycięcia. Ale ja sobie pomyślałam, że jeszcze spróbuje winkiem i modlitwą i mówię Matko Boska Ewka uzdrowiona to czemu ja nie mogę? A Ewka ciągle mówiła smaruj i wierz! No i od wczoraj po odcisku nie zostało nic! Ajj cieszę się tym wszystkim i widze w tym działanie Najlepszego Przyjaciela – Jezusa
    :). Więc tak to by było w skrócie. Dla Boga nie ma nic niemożliwego! CHWAŁA PANU :):):):):)

  4. Ciekawe doświadczenie czytając Pani artykuł. Czytałam go dzisiaj wielokrotnie chcąc odnaleźć pewno zdanie. Wydawało mi się, że przeczytałam za pierwszym razem coś co dało mi ogrom nadziei i wiary. Nie znalazłam. Więc są dwie opcje albo Pani usunęła albo dostałam pewien znak od Boga ;) Jak jest?

  5. Kasia ! Odkryłem Ciebie dzieki czasopismu ” me LADY ” jak szukałem wywiadu z Natalką Niemen. Przeczytałem wywiad z Tobą – byłem jak porażony głębią i pięknem Twojej Wiary. To wszystko co znalazłem potem na Twoim blogu to wielka,wielka przepiękna wiara w naszgo PANA ! Saluto i czapki z głów ! Tak sie cięszę że jestes jaka jesteś. Mam już 60 lat i wciąż czyję że jestem w drodze , w drodze pełnej nadzieji i ….optymizmu. Spróbuję więcej Cię poznac i wtedy sie ponownie odezwę. Bóg z Tobą ! Pozdrawiam ! ( p.s. Mam żonę i 2 piękne dorosłe córki , ktore niespecjalnie wierzą … Nic nie mogę na to poradzić , choć modlę się za nie. )
    p.s. Od miesiąca siedzę w „pustelni” na wsi w kuj-pom i mam duuzo czasu na przemyslenia ( firmą w Gdansku „steruję za komina…0 i tak sie cieszę ,że trafilem na taki DIAMENT jak Ty ! Xx

  6. Jutro są moje szesnaste urodziny. Pani wpis to dla mnie prawdziwy prezent. Od paru dni zastanawiam się jakie powinnam mieć życzenie. Dzięki Pani ‚ubralam’ je w słowa. Dziękuję. ‚ chce żyć a nie wegetowac’. A drugim zapasowym życzeniem jest aby, być zadowolna ze swojej pracy; z tego co robię tak bardzo jak Pani :*****

  7. modlitwa i wiara potrafią zdziałać cuda, w taki sposób wymodliłam swoją trzecią córkę… kiedy nie było już nadziei… Bóg mnie wysłuchał… i choć czasami moje dziewczyny doprowadzają mnie do szału to wiem, że są nieocenionym darem od Boga… inaczej nie mogę tego wytłumaczyć… pozdrawiam i dziękuję za piękne słowa

  8. „Jezu, Ty się tym zajmij” ma moc. Też kiedyś ktoś mi to powiedział, jakieś kilka miesięcy temu. „Tak się módl”. I tak się modlę, a On odpowiada. Zaufanie jest zawsze próbą.
    Zainteresowało mnie to, co napisałaś o trudnościach w odmawianiu Nowenny do MB Rozwiązującej Węzły. Nie wiem, jaki rodzaj trudności miałaś na myśli, ale przy podobnych modlitwach często pojawiają się różne przeszkody, pochodzące od tego, któremu zależy na znięchęceniu nas do modlitwy. Mają charakter duchowy albo zewnętrzny… różnie. Toteż wytrwanie i realizacja takich modlitw przynosi wielkie owoce. „Wołaj do Mnie, a odpowiem ci.”

  9. Takie zawierzenie Panu Bogu miałam, gdy z mężem otarliśmy się z mężem o poważne choroby- to, że to skończyło się tak, jak skończyło- do dziś na zdumiewa i zachwyca. Dlatego widzę „nas”, widzę „siebie” w w Psalmach: 30 i 116- i Bogu dziękuję codziennie za nasz „ciąg dalszy” w życiu.

  10. Kasiu piekne slowa , napewno beda dla mnie inspiracja, ty zawsze bylas i bedziesz pogodna osobka mimo burz , pozdrawiam cieplutko

  11. Jestem w pracy. Właśnie miałam mega spięcie z szefem i za chwilę natrafiłam na Pani tekst…. Tyle otuchy mi dodał, zwłaszcza słowa, że Bóg jest Bogiem Miłości a nie staruszkiem, którego jedyną radością jest plątanie nam nóg…. Pisała Pani o kilku modlitwach. O Nowennie Pompejańskiej słyszałam, odmawiałam i polecam bo działa nie tylko na same problemy ale i … na nas samych. Ale o modlitwie Jezu, Ty się tym zajmij oraz Nowennie do MB Rozwiazującej Więzy nie. Mogłabym prosić o jakiś link, gdzie mogłabym znaleźć teksty tych modlitw?

  12. Przyjaciółka podesłała mi link do tego bloga jakiś czas temu a dziś rano ten wpis o Bogu i rzeczach niemożliwych. Jaki zbieg okoliczności :-) Jestem, patrząc po ludzku, w trudnej sytuacji życiowej, tzw. frankowicz z komornikiem na karku, w dodatku bez pracy, z problemami zdrowotnymi (za chwilę czeka mnie kolejna operacja) i staram się dbać o dorastającego syna najlepiej jak mogę. Jednak nie chcę pisać o sobie. To moje świadectwo o tym jak Pan Bóg mnie przemienia, jak o mnie dba i jak kocha, pokazując to poprzez niezwykłe sytuacje. Uwierzcie mi, gdyby nie wiara, codzienna modlitwa nie byłabym w stanie tego wszystkiego unieść i spojrzeć na wszystko z innej perspektywy. Dziś wiem, że dać poprowadzić się Bogu, to wyjść z ciemnego kąta w radosny, słoneczny poranek, gdzie przy pięknie zastawionym stole, w pełni lata można cieszyć się życiem :-) Pan Bóg dał mi wszystko to, czego latami szukałam w niewłaściwych miejscach, osobach i pokazał jaka jest prawda o Nim samym, o życiu, dając przy tym radość życia :-) Za to bardzo Bogu dziękuję, za moje nawrócenie, jak i za wszystkie osoby, które stawia na mojej drodze :-)
    Prosząc o modlitwę, dziękuję też za tego bloga. Niech Was Bóg błogosławi <3
    M.

  13. Niezwykle mądry, życiowy i motywujący tekst, nawet dla osób niewierzących takich jak ja, ponieważ ponad wszystko zaraża Pani podejściem i pasją;)

  14. Pani Katarzyno, dziękuję. Ale też myślę, że odkąd powróciłam do modlitwy i zaufania Panu Bogu, spotykam w różny sposób PIĘKNYCH LUDZI jak Pani.
    Nie słyszałam o modlitwie „Jezu, Ty się tym zajmij”, widocznie miałam dowiedzieć się dziś o tym od Pani. Dotarłam do Pani bloga przez blog Ojca Grzegorza Kramera, polecam. A do niego dzięki grupie Odnowy w Duchu Świętym, itp. itd., toczy się dobro.
    Drodzy Czytelnicy Pani Katarzyny! Mamy wspaniałe miejsce spotkań. Chwała Panu!
    Elżbieta Maria

  15. Pani Kasiu! Na Pani bloga trafiłam „przypadkiem”. Po każdym przeczytanym wpisie, jestem bardzo wzruszona, muszę chwilę ochłonąć i powstrzymać łzy…
    Jakiś czas temu, pogubiłam się w sobie i dzięki Pani, znów zaczynam wszystko powolutku porządkować…
    Dziękuję Pani za ten tekst, za to, że Pani jest, za to, że jest Pani dla mnie małym drogowskazem.
    Jestem przekonana, że od dziś nie raz wypowiem z ufnością „Jezu, Ty się tym zajmij…”

    :)

  16. wspaniały blog !!! Dzięki Bogu, że są ludzie tacy jak Pani. Dziękuję za potwierdzenie tego, co powoli kiełkuje w moim sercu od kilku miesięcy, czyli przekonania, że Bóg może wszystko zmienić nawet najbardziej beznadziejną sprawę w naszym życiu.Trzeba tylko Mu zaufać. Oby więcej Pani wywiadów w telewizji TVN. Pozdrawiam i życzę powodzenia : )

  17. Dziękuje ;) tak idealnie ten tekst dzis wpasował sie w moje potrzeby … I wiem,że dzis weszłam na Pani blog i trafiłam na ten post nie jest przypadkowe …
    O tak … Jezu Ty sie tym zajmij ….

  18. Spotkała mnie pewna sytuacja, której nie potrafię zrozumieć; dlaczego tak się stało, dlaczego ktoś tak się zachował. Przez ostatnie miesiące często do niej wracałam i próbowałam ją jakoś zrozumieć, rozebrać na czynniki pierwsze. Nie potrafię. Nie czuję się z tym dobrze…nie potrafię nabrać do tego wszystkiego dystansu.
    Ostatnio sobie uświadomiłam, że tak po prostu miało być. Dlaczego? Bo ufam. Bo chyba nie musimy wszystkiego zawsze rozumieć, mamy po prostu ufać. Bóg nie jest logiczny, Bóg jest dobry i mądry. ON wie co robi.

    Pozdrawiam i dziękuję za piękny wpis.

  19. Piękny, pokrzepiający tekst o sile wiary i cudach, które dzieją się każdego dnia. Bóg jest taki sam. Cuda dzieją się także teraz. Może nie tak spektakularnie. Społeczeństwo konsumpcyjne musi na coś czekać. Czekanie to wartość.

    Katoholistka

  20. Witam
    Ja też chciałam dać świadectwo jak wielką moc ma modlitwa kilka dni temu mój tata przechodził operację kręgosłupa operacja ciężka długa,dzięki staraniom rodziny wspaniały neurochirurg….ale właśnie….tata jest ogromnie obciążony krążeniowo ma drożną tylko jedną tętnicę poza tym wiek i inne choroby współtowarzyszące….no w każdym razie nie baliśmy się o kręgosłup wszyscy drżeliśmy o narkozę czy jego serce wytrzyma 5-6 godzin narkozy i przez przypadek natrafiłam na wykłady,konferencje ks.Piotra Glassa a tam usłyszałam jaką potężną moc ma modlitwa KORONKA DO KRWAWYCH ŁEZ MARYI I modlitwa JEZU TY SIĘ TYM ZAJMIJ.codziennie modliłam się koronką i prosiłam Matkę Najświętszą o pomyślny przebieg operacji ,żeby jego serce wytrzymało a w dniu operacji zamknełam oczy i powiedziałam Jezu ty się tym zajmij….chyba jeszczze nigdy nie byłam tak spokojna jak w tym dniu poprostu wiedziałam że Pan Jezus sprawi cud i wszystko będzie dobrze,i tak było ..Tata ładnie się wybudził operacja była niesamowicie ciężka,wspaniały neurochirurg i niesamowity anestezjolog młody niesamowicie kompetentny lekarz i wspaniały człowiek.
    Wiem że to Matka Najświętsza i Pan Jezus tak pokierowali rękami lekarzy żeby wszystko się udało ,
    Módlcie się ,proście a Pan Jezus i Matka Najświętsza wysłuchają waszych próśb

  21. Droga pani Katarzyno (zawsze zastanawiało mnie zdrobnianie tak ładnego imienia do postaci Kasi a że ja Kasiować nie lubię nie uczynię tego).
    Daje pani tak piękne świadectwo, tak proste i tak potrzebne na te dziwne czasy. Pewnie o tym już pani niejednokrotnie słyszała (no i czytała) a wiec powtórzę tylko za poprzednikami proszę nie przestawać, za dużą ma pani siłę oddziaływania żeby teraz poprzestać.
    To na tyle słodzenia a teraz przechodząc do konkretów, słówko o sobie, choć wątpię by kogokolwiek to zainteresowało zwłaszcza dziennikarkę z wielkiego miasta (proszę wybaczyć zaszufladkowanie). No bo taki nikt (w sensie ja) mało kogo obchodzi a że unika spojrzeń i chowa się w bezpiecznej kryjówce czterech ścian nie musi się nawet trudzić by być niezauważalnym. No i wszystko było i jest wyzwaniem i wyjście i pójście i odezwanie się, wszystko jakieś takie trudne i nienaturalne. Bóg też co prawda gdzieś tam był ale jakiś taki odległy i chyba mało go to wszystko interesowało (miał widocznie ważniejsze sprawy, jakieś wojny, powodzie, kryzysy itp.), gdzieś tam tylko na obrzeżach obecny. I w takim momencie pojawia się pani blog i modlitwa „Jezu ty się tym zajmij” i nagle konsternacja, no ale jak to ty Panie Jezu chcesz się zajmować moimi sprawami? Dlaczego? Skoro nikogo one nie obchodzą, skoro one tylko mnie martwią, tylko mnie niepokoją, nie dają spać. Potem pojawiła się myśl że przecież nie mogę tak wszystkiego na ciebie zwalać, że ty zawsze byłeś od tych spraw naprawdę wielkich a nie od dupereli życia. No a obecnie już któryś raz powtarzam „Ty się tym zajmij” i co najdziwniejsze naprawdę się zajmujesz (nie ma jakiegoś gromu i zmiany o 180’ ale jest spokój a to dla mnie bardzo dużo) i okazało się że tak naprawdę zawsze byłeś w tej mojej kryjówce tylko ja nie słyszałam i nie widziałam. Dziwne to było, nadal jest, ale teraz to ja już nawet jeśli nie wiem (bo nadal nie wiem) to ufam.
    Pozdrawiam ciepło (mimo zimnych dłoni)

    1. Pozdrawiam ciepło mimo zimnej wiosny i zimnych dłoni. Samotnym można być i w czterech ścianach i w tłumie, ale On jest WIERNY. On JEST blisko.

  22. Kochana Pani Kasiu. O tym blogu dowiedziałam się od Pani brata, Bolusia. Jest mi niewymownie miło, że tu trafiłam i wdzięczna jestem za te wpisy, wszystkie historie, świadectwa, które tu Pani zamieszcza. To daje mi siłę i nadzieję. Dzięki Pani jest mi łatwiej oddać się w pełni Bogu. Będę się modlić za Panią, Bolka i całą Pani rodzinę. Jestem pewna, że Bóg stawia na drodze nam takich ludzi, dzięki którym możemy zbliżyć się do Niego i to się właśnie wydarzyło. Bóg jest wielki!
    Dziękuję :*

  23. Droga pani Kasiu piękne świadectwa wiem że Bóg jest bardzo dobry mam syna z pierwszego małżeństwa wymodlonego teraz wyszłam za mąż po raz kolejny razem z mężem Dariuszem staramy się 6 lat o dziecko i nie możemy a bardzo byś my chcieli bardzo Panią proszę o modlitwę za nas do Pana Boga aby zabrał od nas choroby przez które nie mogę zajść w ciążę i abym w końcu zaszła w upragnioną i długo wyczekiwaną ciążę i urodziła zdrowe dziecko

  24. Kochana Kasiu jestes wspaniala i madra kobieta.Tekst jest przecudowny i tak pieknie napisany.Dopiero dzisiaj znalazlam Cie i tego wlasnie potrzebowalam.Dziekuje za te sliczne slowa!!!!

  25. Pani Kasiu super blog :) Od razu robi się lepiej :) Teksty i modlitwy cudowne. Jak się cieszę, że tu trafiłam, tego potrzebowałam. Dzięki temu jest mi łatwiej i lżej. Wiem, że Święta Rita i Matka Boża rozwiązująca węzły pomoże w mojej sprawie sercowej. Mam nieciekawie relacje z partnerem za bardzo oddaliliśmy się. Wiem, że to moja wina. Sprawiłam Mu dużą przykrość odrzucając Jego uczucia, co bardzo mnie boli. Wiem, że On bardzo cierpi i mnie unika. Chcę to naprawić, bo bardzo mnie to dręczy, nie mogę patrzeć jak się męczy. Chcę, aby ponownie ponownie mi zaufał i Jego serce napełniło się szczerym uczuciem do mnie, abyśmy stworzyli trwały pełnej miłości związek. Modlitwa czyni cuda. Będę modliła się gorliwie za Panią i w mojej intencji.

  26. Witam,
    chcialabym sie podzielic jak znalazlam prace. Pierwsze co to musze przeprosic za brak polskich liter w tym tekscie – juz od lat mieszkam a Londynie i nie mam potrzeby posiadania polskiej klawiatury.

    Jestem analitykiem (data analyst) i jesli chodzi o mizliwosci pracy dla mnie to chyba nie ma lepszego miasta niz Londyn. Z mojej ostatniej pracy odeszlam w marcu tego roku – to tez jest bardzo dluga historia, ale powiedzmy ze nie mialam innego wyjscia.
    Szczerze mowiac myslalam ze znalezienie nowej pracy nie zajmie mi dluzej niz 6-8 tygodni (mam doswidczenie poza tym to jest Londyn; inne realia niz w Polsce). Mialam wiele job interviews gdzie doszlam do ostatniego etapu – i nic; z roznych powodow; a to byli lepsi a to ‚zamrozono’ pozycje a to przesunieto team poza Londyn.
    Naprawde to byl/jest ciezki okres dla mnie, ‚ups and downs all the time’, chyba tylko osoba ktora potrzebuje pracy mnie zrozumie.
    Bardzo duzo sie modlilam. Nie wiem dlaczego Bog wystawil mnie na taka probe; przeciez wie ze jestem slaba. Czulam sie bardzo samotna. Prosilam Boga aby poprowadzil mnie do ‚mojej pracy’, jednak czulam sie samotna w tych poszukiwniach. Dowiedzialam sie o modlitwie ‚Jezu ty sie tym zajmij’. Oddalam sprawy w rece Jezusa. Nastepnego dnia mialam kolejne job interviewu. Czekalam na przystanku na autobus aby z powrtotem jechac do domu. Podszedl do mnie czarnoskory mezczyzna (bo przeciez to jest Londyn) i zaczelismy rozmawiac. On akurat jechal na pogrzeb. Nie wiem jak to sie stalo ale od jednej rzeczy do drugiej zaczelismy rozmawiac o Bogu. It was all very random and unexpected. Wyobrazcie sobie: w Lonynie jest cala masa ludzi roznych wyznan albo niewierzacych; na przyklad moja sasiadka jest muslim. A tu akurat spotykam faceta, ktory tak samo jak i ja wierzy w Boga. Do tego ja nie zawsze rozmawiam z ludzmi na przystanu a tu nagle zaczynamy rozmawiac o Bogu. What are the odds????
    Wtedy zrozumialam, ze Bog zsyla mi tego mezczyzne aby mi powiedziec ze nie jestem sama. Powiedzialm mu o swoim problemie ze znaleziem pracy. Powiedzial ze pomodli sie za mnie i ze jego przyjaciele ze zboru rowniez.
    Dla Boga nie ma roznicy miedzy ludzmi; ja biala polska katoliczka spotkalam czarnego faceta z Jamajki ktory jest protestantem a tak samo wierzymy w jednego Boga.
    Tego samego dnia dostalam telefon ze nie dostalam tej pracy. Jak zawsze swietnie wypadlam i ‚hiring manager just loved me but he felt it was not a job for me’.
    W tym samy tygodniu mialam interview z wielkim i znanym bankiem; swietnie wypadlam. Myslalam ze to na pewno ta praca, jednak nie dostalam jej; zamrozono fundusze na rekrutacje. Mialam tez interview w malej firmie. Nie zalezalo mi na tej pracy. Wczoraj mi ja zaoferowali. Jestem ‚so-so happy’ (once again this is London, a city of opportunities). Zaakceptowalam bo zbliza sie lato i wiem ze w lipcu i w sierpniu to jest prawie niemozliwe cokolwiek znalezc. To jest kontrakt na trzy-cztery miesiace i jest mi z tym dobrze. Bedzie mozliwosc przedluzenia ale na razie o ty nie mysle. Ja chce tam przeczekac lato i szukac czegos lepszego w miedzyczasie.
    W srode mam zaczac. Hmmm. jestem ciekawa co znajde w mailu w poniedzialek, czy oni nie zmienia zdania…
    Mysle ze Bog ma jakis plan ze posyla mnie do tej malej firemki. Zobaczymy jak sie to wszystko potoczy. Moze rzeczywiscie to praca na przeczekanie? Zobaczymy. I will keep you posted.

    Jetem szczesliwa ze spotkam wtedy tego czlowieka. To byl taki namacalny dowod na to ze Bog mnie slyszy. Jesli nawet ktos nie wierzy w takie rzeczy – to jakie jest prawdopodobienstwo ze w momencie kiedy prosze o znak spotym czlowieka ktory mi pomaga w sposob duchowy? I ze w tym samym tygodniu dostaje prace?

    Pozdrawiam,
    Joanna

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>