Bóg na mojej kanapie

leszek-mozdzer-kasia-male-1

W swoim wielkim miłosierdziu Bóg nas zrodził do nadziei – tak zaczyna się jedna z moich ulubionych dominikańskich pieśni. Zawsze kiedy ją słyszę, to się wzruszam, bo widzę ile we mnie ciemności, złych myśli, oskarżeń, narzekań i jak mało tej nadziei właśnie.

leszek-mozdzer-kasia-male-22

Ciemność. Pustka. Poczucie przegrania. Lęk przed nieznanym. Wszystko czego się dotkniesz się sypie, zupełnie jakbyś był biblijnym Hiobem. Sytuacja wydaje się być bez wyjścia. Coś Cię przytłacza, nie pozwala spokojnie spać i myśleć dobrze o przyszłości. Ogarnia Cię tylko paraliżujący strach i poczucie beznadziei. Znikąd ratunku.

Kiedy byłam dzieckiem panicznie bałam się ciemności i złej królowej z bajki „Królowa śniegu” o Gerdzie i Kaju. Dziś dorosłam i  uśmiecham się na myśl o tym, ale wtedy jako dziecko nie zrozumiałabym gdyby ktoś mi powiedział, że ten lęk nie ma sensu. Zresztą pocieszenia w stylu: „dasz radę”, „nie ma się czym przejmować” nie wystarczą. Z lękiem trzeba się jakoś zmierzyć. Dziś boję się już innych rzeczy, czasem tak głupich, że aż wstydzę się napisać, ale w tym wszystkim czego nie rozumiem wierzę że On

Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach

przez wzgląd na swoje imię” (Ps 23, 3)

Ostatni weekend spędziłam na Górze Świętej Anny na rekolekcjach Weekend Pełen Łaski, który przypomniał mi, że chrześcijaństwo to przede wszystkim religia jedności i nadziei.

Nadziei na to, że Bogu nic się nie wymyka, że On naprawdę wie co dla nas dobre, że Jego obchodzą nasze sprawy, że daje nam siebie nawzajem i posyła do siebie codziennie, ale ciągle należymy do Niego i tylko do Niego.

Jeżeli Pan domu nie zbuduje,

na próżno się trudzą ci, którzy go wznoszą.

Jeżeli Pan miasta nie ustrzeże,

strażnik czuwa daremnie” (Ps 127, 1)

Bóg wszystko widzi. On wszystko wie. On słyszy każde wołanie, nawet wyszeptane w samotną noc. Jemu nic się nie wymyka. Więc jeśli ufam to nie muszę się już bać. Jeśli ufam, to wiem, że On jest i działa. Jeśli ufam, to patrzę optymistycznie w przyszłość. Jeśli ufam to chcę Go wychwalać każdym gestem, słowem i w każdym napotkanym człowieku, nawet tym trudnym. Jeśli ufam to mogę uwierzyć w siebie, w swój talent i swoje piękno. Jeśli ufam to mogę zaryzykować i zrobić krok naprzód, nawet w nieznane. Jeśli ufam to spodziewam się najpiękniejszego.

Bo góry mogą ustąpić

i pagórki się zachwiać,

ale miłość moja nie odstąpi od ciebie” (Iz 54, 10)

W swoim wielkim miłosierdziu Bóg nas zrodził do nadziei” – tak zaczyna się jedna z moich ulubionych dominikańskich pieśni. Zawsze kiedy ją słyszę, to się wzruszam, bo widzę ile we mnie ciemności, złych myśli, oskarżeń, narzekań i jak mało tej nadziei właśnie.

A przecież On jest światłem. On jest życiem. On jest żywą Miłością. On zna nas lepiej niż ktokolwiek. Więc nie patrz dziś w ciemność tylko usiądź z Nim na adoracji, przy stole, na kanapie. Zamknij oczy i zapytaj Go jak przyjaciela, który słucha i patrzy z czułością o co w tym wszystkich chodzi albo co masz robić. Ten Przyjaciel nigdy nie milczy, nigdy nie jest obojętny. Usłyszysz tę odpowiedź, zobaczysz ją, poczujesz w sercu bo prawdziwa Miłość jakim On jest nigdy nie pozostaje obojętna. Odwagi. On JEST.

Powierz Panu swoją drogę

i zaufaj Mu: On sam będzie działał”(Ps 37,5)

leszek-mozdzer-kasia-male-23

Fot. Tola Martyna Piotrowska http://tolala.pl

Za miejsce dziękuję kawiarni Odette, ul. Górskiego 6 Warszawa http://www.odette.pl

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

22 thoughts on “Bóg na mojej kanapie

  1. Dziękuję za ten tekst…Walczę o moje nawrócenie…tak bardzo pragnę znów zakochać się w Jezusie. Już tak dawno nie siadałam z NIM do stołu…pozdrawiam.

  2. Wow, i to jest właśnie ta podstawa życia z Bogiem. Wiara, nadzieja, miłość :)

    Co jednak z tym lękiem? Jak w takim razie możemy komuś pomóc przestać się bać?

    1. Paweł tylko są dwie rzeczy które możemy w takim razie robić … Kochać tą lękającą osobę i modlić się o nią lub niego.

  3. Kasiu,
    ostatnio ciągle myślę o tym, ze jeśli domu Pan nie zbuduje , nic z tego nie będzie…. W pracy, w domu, w miłości…. Ciągle. Wyjęłaś mi to z głowy…. :)

    p.s. włosy piękne masz :)

  4. Całe życie był we mnie strach. Po raz pierwszy pokonuję go odmawiajac Nowennę Pompejańska.
    Nigdy nie lubiłam różańca. Dopiero teraz czuję jaka ma moc oczyszczajaca i umacniajaca.

  5. Dziękuję za te słowa kiedy kompletnie nie rozumiem co się dzieje dookoła mnie. Miałam stanąć na nogi i ruszyć dalej a tu przymusowy przystanek i diagnoza RZS….

  6. O rety, ale się wzruszyłam! Pięknie napisane, Kasiu niech Pan Bóg Ci błogosławi, Tobie i wszystkim którzy to czytają :)

  7. Pani Kasiu, pięknie napisane. Jestem obecnie w bardzo ciężkiej sytuacji te słowa dały mi dawkę nowej nadziei, ze Bóg to poprowadzi tak, ze będzie dobrze. Dziękuję.

  8. Kasiu,
    moja ulubiona piosenka jest „bo gory moga ustapic”, lek zawsze bedzie nam towarzyszyl, ale Pan Bog pomoze nam sobie z nim uporac, bo On nie stworzyl nas do leku, to absolutnie nie jest jego wola. On potrzebuje ludzi wolnych, silnych w jego milosci, ktorzy beda starac sie go kochac i starac sie zmieniac ten swiat malymi kroczkami. Swietny blog, powinnas czesciej pisac. Masz do tego wielki dar. Twoje slowa sa niczym miod, po przeczytaniu jednego wpisu robi sie cieplo na sercu.

  9. Czytam po kolei posty do tyłu w wolnej chwili, bo trafiłam tu niedawno :) Dziękuję za te wszystkie słowa… Dobrze że jest takie miejsce jak ten blog, pozdrawiam ciepło!

  10. Dziękuję Bogu za to, że trafiłam na ten blog! Otatnio brakuje mi właśnie tej nadziei. Niestety także moja wiara nie jest tak silna jak kiedyś. Czuję pustkę i samotność mimo, że otaczają mnie przyjaciele i rodzina. Jestem młodą dziewczyną. Powinnam cieszyć się życiem, być odważna i podejmować wyzwania. Tymczasem zamykam się, nie wierzę w siebie. Kończę niedługo studia i paraliżuje mnie strach przed przyszłością. Nie widzę dla siebie żadnych perspektyw. Nie daję sobie szansy. Czasem nawet nie chcę spróbować zawalczyć o siebie i swoje marzenia.
    Czytając twój post wzruszyłam się mocno. Dziękuję za twoje słowa otuchy. Będę odwiedzać Cię częściej :)

  11. Dla mnie ten wpis, który akurat dzisiaj przeczytałam jest wskazówką. Nadszedł trudny moment w moim życiu, nie wiem w którą stronę podążać i komu zaufać. Sama sobie z tym nie radzę. Chciałabym oddać to Bogu, powiedzieć Jezu zatroszcz się o to bo ja sama nie podołam. Ale ułudnie wierząc, że sama mogę sytuację jakoś rozwiązać wciąż boję się zaufać, oddać to Jemu. I podejmuję niepewne decyzje, waham się. Wiem jaką drogą muszę iść i dziękuję za ten drogowskaz.

Odpowiedz na „PawełAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>