Bóg, który wciąż mnie zadziwia

sesja bizzu

Są takie dni, kiedy od momentu pierwszego otworzenia oczu rano wiesz, że ze wszystkim nie zdążysz. Na dzień dobry jesteś w plecy. Czas przedświąteczny, Adwent, który ma być czasem czekania na Jego przyjście, a więc w moim mniemaniu czasem bliskości i refleksji, zamienił się w jazdę bez trzymanki. Więc pędzę jak ten chomik w karuzeli starając się zdążyć ze wszystkim a tu nic z tego. Czy Bóg za mną nadąża, skoro ja sama tego nie potrafię?

„Czy nie wiesz tego? Czyś nie słyszał? Pan – to Bóg wieczny, Stwórca krańców ziemi. On się nie męczy ani nie nuży, Jego mądrość jest niezgłębiona. On dodaje mocy zmęczonemu i pomnaża siły omdlałego. Chłopcy się męczą i nużą, chwieją się słabnąc młodzieńcy, lecz ci, co zaufali Panu, odzyskują siły, otrzymują skrzydła jak orły: biegną bez zmęczenia, bez znużenia idą.” (Iz 40,27-31)

Było czwartkowe popołudnie. Zostało kilka godzin do urodzinowej niespodzianki urodzinowej Klaudii planowanej przez jej przyjaciółkę Ivy od tygodni. Razem z grupą znajomych mieliśmy czekać ubrani na czarno w barze „Plac Barcelona” przy placu Trzech Krzyży i w odpowiednim momencie krzyknąć: „Niespodzianka!”. Z szybkiego rachunku wynikało, że uda mi się nawet wziąć szybki prysznic i przebrać wcześniej. Cieszyłam się bardzo na jej wyraz twarzy, kiedy nas zobaczy i na wspólny wieczór, chociaż gdyby chodziło o kogoś mniej wyjątkowego dla mnie, z pewnością znalazłabym szybko jakiś pretekst, żeby zniknąć w dresie pod kocem z książką. Szybko wpadłam do domu, wskoczyłam w czarną koronkową sukienkę malując się w biegu. Mała kawa na pobudzenie. Na telefonie wyświetlił się SMS od Agatki, kolejnej uczestniczki wieczoru: „Co za pogoda. Ale jestem dziś nie w formie”. Odpisałam: „To samo ja. Mam wrażenie, że wszyscy dookoła chodzą nieprzytomnie albo podminowani. Co to za czas?”. „Ha ha” – odpisała Agatka – „Wiadomo. Czas przedświąteczny”.

urodzinki

Ivy i Klaudia, jubilatka nasza kochana (urodzinowa niespodzianka się udała ;)

Właśnie. Czas przedświąteczny. Oszaleć można. W telewizji reklamy samych szczęśliwych ludzi wyłącznie ładnie ubranych, zawsze uśmiechniętych i z górą prezentów. Za to na ulicach korki, plucha i pośpiech. Adwent tego roku miał być czasem wyciszenia i bliskości z Bogiem. Zrobiłam liczne postanowienia, a jakże. Wśród nich: obecność na roratach, unikanie napojów z procentami, pomoc ubogim oraz codzienna lektura Pisma Św. Wszystko w atmosferze skupienia, wyciszenia, modlitwy, miłości do świata i ludzi. Pokój i dobro – jak mówią Franciszkanie. Pierwszego dnia Adwentu zamiast pójść do kościoła poleciałam na kilka dni do Hiszpanii w zastępstwie za chorą koleżankę przeprowadzić wywiad ze znanym piłkarzem. Zachwycona Sewillą, słońcem i pysznościami na talerzu do kolacji zamówiłam oczywiście kieliszek białego wina. Później dałam się wyprowadzić z równowagi tak, że zamiast miłującej Samarytanki przypominałam raczej byka podczas corridy. Z Hiszpanii pojechałam na Podlasie, z Podlasia do Wrocławia, z Wrocławia do Katowic, a z Katowic do Łomży i tyle było z mojego wstawania na 6 rano do ulubionego kościoła na Służewie. Zbiórka ubrań dla domu dziecka, którą zaczęłam stanęła w miejscu, bo nie dopilnowałam kilku kwestii. Wszystkie, absolutnie wszystkie moje postanowienia spełzły na niczym, co wcale nie poprawiało mi nastroju, a niewyspanie i brak słońca robiły swoje. Kiedy w końcu udało mi się dotrzeć do kościoła nie spodziewałam się za wiele. Przyszłam z poczuciem: jestem do niczego, jestem zmęczona a ta cała wiara, to chyba dla sióstr w zakonie jest dobra, a nie dla normalnych ludzi. Wtedy trafiłam na słowa o zmęczeniu o. Grzegorza Kramera i że Bóg daje odpoczynek oraz na konferencję Piotrka Żyłki, która zaczynała się od tematu zmęczenia Bogiem a dokładnie naszymi oczekiwaniami wobec Niego i wyobrażeniami, czego to On niby ode mnie nie chce. I całe szczęście, że na te słowa trafiłam, bo w końcu zeszło powietrze z tego balonu, który sama sobie napompowałam.

Są takie dni, kiedy od momentu pierwszego otworzenia oczu rano wiesz, że ze wszystkim nie zdążysz. Na dzień dobry jesteś w plecy. Czas przedświąteczny, Adwent, który ma być czasem czekania na Jego przyjście, a więc w moim mniemaniu czasem bliskości i refleksji, zamienił się w jazdę bez trzymanki. Więc pędzę jak ten chomik w karuzeli starając się zdążyć ze wszystkim a tu nic z tego. Czy Bóg za mną nadąża, skoro ja sama tego nie potrafię?

„Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie.” (Mt 11,28-30)

Niby jestem taka mądra, coś już tam myślę że wiem a znowu zapomniałam o podstawowej prawdzie, że wiara to bliskość, a nie zawody, nie spis zasad i postanowień. Że On chce tylko mojego zaufania i otwartego serca, bycia z Nim w codzienności. Że nawet kiedy ja sama za sobą nie nadążam, to On daje pokój i ukojenie. Myślę, że On musi mieć niezły ubaw patrząc jak próbuję Go wpisać w plan dnia, wyznaczyć miejsce i czas i jeszcze powiedzieć Jemu, jak to między nami ma wszystko wyglądać.

Znowu się zapomniałam. „Bądź wola Twoja” – powtarzam codziennie w modlitwie „Ojcze nasz”, ale w swoim perfekcjonizmie planuję życie co do minuty nie pytając Go o zdanie i nawet Jego rozstawiam po kątach. A On jest większy od moich wyobrażeń i planów, chce dać więcej i piękniej, wymyka się wszelkim ramom.

Dziś trzecia niedziela Adwentu, niedziela radości czyli radosne czekania na Jego przyjście, tymczasem On już jest, jest blisko, troszczy się i kocha, leczy, uwalnia i błogosławi. Jest Bogiem troskliwym i wyrozumiałym. Nie tylko nadąża, ale niesie mnie na rękach, kiedy ja nie daje rady. Obsypuje deszczem prezentów codziennie. Wybacz Boże, że znowu chciałam Cię włożyć w ciasne ramy mojego umysłu, Ciebie, który jesteś niezmierzony. Wciąż mnie zawstydzasz Panie…

„Z kimże byście mogli Mnie porównać, tak, żeby Mi dorównał? – mówi Święty. Podnieście oczy w górę i patrzcie: Kto stworzył te gwiazdy? Ten, który w szykach prowadzi ich wojsko, wszystkie je woła po imieniu. Spod takiej potęgi i olbrzymiej siły nikt się nie uchyli.” (Iz 40,25-26)

Wciąż mnie zadziwiasz Boże. To ja tu zawalam na całej linii a Ty przychodzisz z radością. Uczysz zaufania. Przynosisz uzdrowienie. Wysyłasz anioły i ludzi. Dajesz natchnienia, otwierasz oczy. Wreszcie wlewasz swój pokój, którego z niczym nie da się porównać.

„Radujcie się zawsze w Panu; jeszcze raz powtarzam: radujcie się! Niech będzie znana wszystkim ludziom wasza wyrozumiała łagodność: Pan jest blisko! O nic się już zbytnio nie troskajcie, ale w każdej sprawie wasze prośby przedstawiajcie Bogu w modlitwie i błaganiu z dziękczynieniem! A pokój Boży, który przewyższa wszelki umysł, będzie strzegł waszych serc i myśli w Chrystusie Jezusie.” (Flp 4,4-7)

Dziękuję za ten czas Adwentu, w którym tak dyskretnie przypominasz mi, że to Ty jesteś Bogiem i to Ty lepiej znasz się na moim życiu, w którym zaskakujesz niezwykłą czułością i troską, w którym dajesz tak hojnie. Bądź uwielbiony mój jedyny Boże. Tobie zaufałam. Ty nie tylko za mną nadążasz. Ty jesteś już tam, dokąd ja idę. Ty przewyższasz wszystko, co jestem sobie w stanie wyobrazić. Ty dajesz lepiej i więcej niż jestem w stanie sobie wyobrazić i to nie tylko w obietnicach ale tu i teraz. Chcę widzieć Cię w życiu mym wywyższonego.

„Wyśpiewuj, Córo Syjońska! Podnieś radosny okrzyk, Izraelu! Ciesz się i wesel z całego serca, Córo Jeruzalem! Oddalił Pan wyroki na ciebie, usunął twego nieprzyjaciela: król Izraela, Pan, jest pośród ciebie, nie będziesz już bała się złego. Owego dnia powiedzą Jerozolimie: Nie bój się, Syjonie! Niech nie słabną twe ręce! Pan, twój Bóg jest pośród ciebie, Mocarz – On zbawi, uniesie się weselem nad tobą, odnowi swą miłość, wzniesie okrzyk radości, (jak w dniu uroczystego święta)”. (So 3,14-18a)

 

9 thoughts on “Bóg, który wciąż mnie zadziwia

  1. Fishecletcic CHCĘ WIDZIEĆ CIĘ – super super super!
    Dzięki za przypomnienie.
    Cały rok chcę widzieć Jezusa wywyższonego w moim życiu, także teraz – w tym przedświątecznym biegu:)

  2. Niesamowite jest że na fb można zlaeść tak szczere dzielenie się wiara – bujące :) jak dobrze przeczytać że innym też zdarza się nienadążać , ciągły pośpiech frustruje a tu takie kojaące słowa i na dodatek przyjemnie się czyta . Dzięki!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>