Bóg, który rozkwita miłością

19249883_10155370602053134_979759798_o

To jest krzak róży przed moim rodzinnym domem w Kruszwicy nad Gopłem, ale to nie są zwykłe dzikie róże. To, co czyni je niezwykłe to osoba ogrodnika, która je sadziła. Posadził je lata temu mój kochany dziadek Jan. Zawsze kiedy w czerwcu odwiedzam rodzinne strony i widzę jak kwitną zastanawiam się jak to jest, że człowieka fizycznie już nie ma, a miłość nie tylko nie umiera, ale nawet się nie starzeje. Ona nadal trwa.

Tęsknie za nim i kocham go tak samo mocno, jak kiedy ze mną był. Czuję jego obecność nawet bardziej… Zwłaszcza w Boże Ciało myślę o nim bardzo, bo to był dzień w którym mieliśmy tradycje wspólnego chodzenia na procesje. Dziadek – na co dzień stolarz – podczas procesji wyglądał zawsze elegancko niczym jakiś książę. Idealnie dobrany garnitur w odcieniu chabru, wypastowane skórzane buty, srebrne zaczesane do tyłu włosy, wyprostowany i dumny. Zawsze łapałam go pod rękę i szliśmy razem. Pamiętam ostatnie nasze Boże Ciało, kiedy byliśmy umówieni na wspólną procesję. Zgubiliśmy się w tłumie, a ja rozglądałam się z niepokojem zamiast skupić się na modlitwie. Później kiedy zmarł przyśnił mi się pewnego dnia  z prośbą, żeby inaczej przycinać ten krzak róży przed domem, bo nie zakwitną jeśli się je tak mocno podcina. Faktycznie wtedy nie zakwitły. Od tego czasu przycinamy co roku tak jak on i co roku kwitną ponownie i ponownie… W tym roku też zakwitły. W tym roku na procesji już się nie rozglądałam, bo wiem że dziadek jest zawsze blisko.

 

Z tajemnicą Bożego Ciała jest dla mnie podobnie. To miłość, która jest blisko i trwa, mimo że Jego nie widać. Miłość zamknięta w małym opłatku. Tak kruchym i delikatnym, że prawie niewidocznym. To Bliskość, która jest do pojęcia tylko sercem. To Bóg, który wychodzi na ulice, do każdego z nas, który jest bliżej niż myślisz. Nie trzeba ani się rozglądać, ani szukać. To miłość, która kwitnie w nas jak krzew, jak róże mojego dziadka. Żadne wody nie zdołają jej ugasić. To jest życie ukryte w Nim. Źródło, które się nie kończy. To jest miłość na wieki.

 

„Jezus powiedział do Żydów: Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało za życie świata. Sprzeczali się więc między sobą Żydzi mówiąc: Jak On może nam dać /swoje/ ciało do spożycia? Rzekł do nich Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim. Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie. To jest chleb, który z nieba zstąpił – nie jest on taki jak ten, który jedli wasi przodkowie, a poumierali. Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki.” (J 6,51-58)

 

„Nie lękaj się, bo cię wykupiłem,

wezwałem cię po imieniu; tyś moim!

Gdy pójdziesz przez wody, Ja będę z tobą,

i gdy przez rzeki, nie zatopią ciebie.

Gdy pójdziesz przez ogień, nie spalisz się,

21 thoughts on “Bóg, który rozkwita miłością

  1. Jesteś wspaniałą osobą! Chciałabym kiedyś, tak po prostu, przytulić Cię najmocniej i poczuć to ciepło płynące od Ciebie, które da się poczuć nawet przez pisany przez Ciebie tekst, nawet przez ekran monitora. Moje serce się raduje, gdy widzę, że są takie osoby jak Ty :)

  2. Piękne jest to, że Bóg jest Bogiem żywych, nie umarłych.
    Kiedyś mój katecheta z liceum opowiadał nam pewną scenę, której był świadkiem podczas dnia dyżurowania na jednym z wielkich cmentarzy komunalnych Poznania. Wyszedł na chwilę z zakrystii kaplicy cmentarnej, żeby troszkę odpocząć – następny pogrzeb miał być pogrzebem świeckim. Żona chowała męża. Przypadkiem zobaczył, z jaką rozpaczą przytulała trumnę i uświadomił sobie wtedy, że ludzie wierzący tak nie rozpaczają, bo wierzą, że ciało wprawdzie umiera, ale dusza jest nieśmiertelna. Bardzo mi został ten obraz w głowie. Ludzka tęsknota za osobą, której już nie ma jest doświadczeniem bardzo bolesnym i trudne jest układanie sobie życia z dziurą, jaką ten ktoś po sobie pozostawił. Maryja wie o tym najlepiej.

  3. Pani Kasiu, Jestem zachwycona Pani książką, blogiem, Pani odwagą by w wielkim mieście być katoliczką. Wiem jakie to trudne w Warszawie. Ja wytrzymałam rok. Miałam niedaleko do Dominikanów i tylko tam czułam trochę klimatu Bożego. Nie odnalazłam się w stolicy ,przeszczęśliwa wróciłam do rodzinnego miasta wojewódzkiego 10x mniejszego niż z Warszawa, gdzie znowu jakby bliżej mam do Pana Boga. To cudownie, że są w tym zimnym (dla mnie mieście) tacy ludzie jak Pani. Niech Pani tylko nie popełnia mojego błędu i szuka dobrze, mężczyzny w prawdziwymi wartościami.
    Z pseudo katolikiem lub niewierzącym jest tak jak mówił w jednym filmiku o. Szustak-prawie niemożliwe. Wierzę ,że ktoś tak wartościowy znajdzie równie wartościowego człowieka.
    Wszystkiego dobrego.

  4. We Francji obchodzi sie swieto Bozego Ciala w Niedziele. W parafii w Wersalu ksiadz mowil podczas kazania o cudzie eucharystycznym ktory wydarzyl sie w Legnicy( moje rodzinne miasto) w 2013. Na hostii wykryto czerwone przebarwienia i po badaniach odkryto ze jest to fragment miesnia sercowego niezyjacej juz osoby. Slyszalam juz wczesniej o tym cudzie, ale dopiero miesiac temu wybralam sie do tego kosciola by zobaczyc przemieniona hostie. I przyznam, ze robi niesamowite wrazenie. Dotknelo mnie to, bo czesto zdarza mi sie myslec, ze Pan Bog jest tak daleko, ze cuda dzialy sie kiedys….a tu sie okazuje, ze Pan Bog probuje dotrzec do nas dzisiaj i tak blisko..

  5. Pani Kasiu wczoraj sama doświadczyłam czegoś co można nazwać dowodem na to ze Bóg jest i się nami opiekuje a czasem daje znaki. Otóż wczoraj przypadła siódma rocznica śmierci mojej ukochanej babci, która mnie wychowywała od niemowlaka
    do dziewiętnastego roku życia, można powiedzieć ze doprowadziła mnie do dorosłości wiedząc, ze mogę już w tej mojej drodze iść sama. Szczerze mówiąc żyjąc w tym pędzie zapomniałam o tak bardzo ważnym dniu, wrocilam wieczorem do domu spojrzałam na parapet na moje storczyki i aż otorzylam oczy ze zdumienia jak pięknie zakwitły jakoś tak nieziemsko pięknie i od razy sobie przypomniałam ze to dziś jest ten smutny dzien w którym odeszła najbliższa mi osoba, która kochała kwiaty i cieszyła się kiedy kwitły. Nagle poczułam dreszcz zimna jakby otulił mnie ktoś a za chwile ciepło w sercu. Wiem, ze jest coś więcej niż tylko smierć oni tam są i pięknie żyją.

  6. Serdecznie dziękuję za Pani odwagę i mądrość! Bóg jest wszystkim, czego potrzebujemy, On może wszystko. Gdy oczekujemy na cud to musimy wierzyć, nie modlić się, nie błagać, tylko w 100% ufać Bogu. Błogosławionego dnia :-)

  7. Odkąd czytam Pani książkę w moim życiu dzieją się rzeczy niezwykłe. Odnajduję w Pani historiach siebie- też jestem dziewczyną w małej miejscowości, która przyjechała do Warszawy „robić karierę”. Poniekąd „kariera” ma się bardzo dobrze, ale brakowało mi jakiegoś światła w życiu, które odnalazłam w Pani książce. Z serca dziękuję za każde słowo i każdą kartkę ,,Boga w wielkim mieście”.

  8. Zazdroszczę tego krzewu róż – po moim ukochanym dziadku niestety nic nie kwitnie, poza wspomnieniami. Ale po drugiej stronie znowu się spotkamy…

  9. Chciałam Ci podziękować za Twojego bloga, Twoje świadectwo i za książkę.
    Książka „Bóg w wielkim mieście” jest cudowna, udało mi się kupić nawet egzemplarz z autografem. Poszczególne rozdziały bardzo inspirujące i poruszające. A wydanie <3 ilustracje, zdjęcia, grafiki z cytatami przepiękne.

  10. Kasiu nie zapomnij proszę , że Twoim wielkim darem jest wychwalanie Prawdy! Mam nadzieję ,że trzymasz sìę obranej Drogi! Bardzo dobrze . Niech się wstydzi ten kto się wyprze nadzieii .Ty….moja Kochana jesteś jedną z iskierek na Ziemii ,która zrodzi się w wielki płomień miłości. Tak na prawdę w potrzebie serca , chciałem zapytać, jak sobie radzicie z „szeptami” Ducha ? Ludzie odmólmy tego bloga…w imię Boga ;))

  11. Kochana Kasiu! Właśnie czytam Twoją książkę „Bóg w wielkim mieście”. Jestem zachwycona! Po pierwsze dlatego, że sama odnajduję w niej siebie i moje spotkania z Panem Bogiem, liczne małe i wielkie cuda, „zbiegi okoliczności”… A po drugie – zawsze po lekturze jakiegoś jej fragmentu czuję się po prostu radosna i szczęśliwa, a może po prostu uświadamiam sobie znowu tę wielką miłość i troskę Pana Boga o mnie, o Ciebie i każdego człowieka :))) Dziękuję – jest to dla mnie poruszająca lektura, właśnie zamierzam ją kupić również dla mojej siostry. A za Ciebie i w Twoich intencjach się pomodlę :))) Ściskam serdecznie!

  12. Książka wywarła na mnie niesamowite wrażenie. Każda kartka to rozważanie o wartościowym, dobrym życiu, które może mieć cel i sens tylko dzięki obecności Boga i Jego działaniu w każdym dniu. Serdecznie pozdrawiam i mam nadzieję na kolejną książkę w przyszłości.

  13. Wczoraj były moje urodziny…. Przedwczoraj zaś, czyli w niedzielę, poszłam , jak zawsze, na mszę świętą. Tak często, jak to możliwe, chodzę do….. Dominikanów na Służew :-). Od wielu już lat. Około 10-ciu na pewno. I miewałam z tego powodu straszliwe wyrzuty sumienia, ponieważ ostatnio jest dość intensywna nagonka na tzw.”churching”. Spotkałam się z zarzutem ze strony duszpasterzy, iż „wybieranie” sobie kościołów jest oznaką braku pokory.Przekonywano mnie, że jeśli Pan Bóg dał mi mieszkać w tej , a nie innej parafii , a ja to poniekąd odrzucam uczestnicząc we mszy w innej parafii, to znaczy , że nie godzę się z wolą Pana . Na argumenty, że od pasterzy w mojej parafii mało kiedy słyszałam treści, które budowały moją wiarę dostawałam wskazówkę, że mam się za tych kapłanów modlić…. Nie polemizuję z tymi tezami. Owszem, za kapłanów się modlę, ale jeśli tylko mam możliwość – pojawiam się na Służewie. Jednak często z tymi kołaczącymi z tyłu głowy myślami czy to rzeczywiście brak pokory….W tę niedzielę poprzedzającą moje urodziny szczególnie dziękowałam Panu za każdy przeżyty dzień, miesiąc, rok . Nagle „usłyszałam” , żebym już tyle nie dziękowała, ale, jak dzieci przed swoimi urodzinami, , abym też o coś poprosiła. Zdumienie tą myślą było ogromne, ale poprosiłam….Aby Pan jakimś małym znakiem utwierdził mnie, że rozpoznaję Jego drogi, że nimi podążam, mimo moich grzechów i słabości. Ten znak przyszedł . Szybciej niż myślałam. Otóż, „przypadkiem” weszłam do księgarenki , „przypadkiem” Pani, która obsługiwała stoisko namówiła mnie na książkę ” Bóg w wielkim mieście”, o której już słyszałam i wcale ( przyznaję się bez bicia) , ale to wcale nie miałam zamiaru po nią sięgać z przyczyn, o których nie ma sensu tutaj pisać ;-). „Przypadkiem” też zaczęłam lekturę przed pójściem spać i „zeszło” mi do moich urodzin….W Twojej książce, Kasiu, w słowach ludzi, z którymi przeprowadziłaś wywiady odnalazłam ten znak, o który poprosiłam. To był mój pierwszy, najważniejszy prezent tego dnia…Z całego serca dziękuję Panu Bogu za Ciebie prawdziwą, zaś Tobie , Kasiu za trud jaki włożyłaś w napisanie tej książki. Więcej niż pewne, że zakupię kilka kolejnych egzemplarzy, aby „przypadkiem” trafiły jako prezent dla osób, które wskaże mi Pan.

  14. Jestem pod ogromnym wrażeniem ,,Boga w wielkim mieście”!!! To bardzo mądra lektura, którą się chłonie całym sobą! Nie jestem w stanie opisać emocji, które towarzyszą mi podczas czytania kolejnych słów i stron!!! Bezcenne! Na kolejnych kartkach odnajduję siebie, obrazy z mojego życia, rozterki, problemy dnia codziennego związane z relacjami z ludźmi, wychowaniem dziecka… Od jakiegoś czasu nosiłam w sercu niepokój, niezadowolenie, potrzebę zmiany, jakiegoś zatrzymania, oddechu i…. dostałam Twoją książkę – prezent od siostry, a dokładnie prosto z nieba!!! Nawet nie wiesz, jak było mi to potrzebne bo brakowało mi sił. Twoje wyznanie wiary jest dla mnie drogowskazem i modlę się o odwagę i siłę pokonując codzienne trudności. Bóg towarzyszy nam każdego dnia, a my tak często o Nim zapominamy. Z nim przecież wszystko jest łatwiejsze. Wystarczy zaufać. Zawsze pamiętam, że wiara jest moim bezcennym dziedzictwem – DZIĘKUJĘ ZA TO MOJEJ MAMIE, jednak nie zawsze zachowuję się jak pracowita ogrodniczka, która dba o swój ogród, czy słońce, czy deszcz. Czasami ,,warunki atmosferyczne” mnie przerastają!!! TOBIE Kasiu DZIĘKUJĘ bo zrozumiałam, że nie jestem sama w tej niedoskonałości! Zrozumiałam też, że czas wziąć się do roboty i uporządkować co nieco. Oby nigdy nie zabrakło nam bożej mądrości! Piękne świadectwo wiary i miłości! Gratuluję i szczerze podziwiam! Życzę bożego błogosławieństwa, światła Ducha Św. oraz dobroci od ludzi…. Wszystkiego dobrego!

  15. Dawno nie było nowego wpisu… :(

    Ja swojego dziadzia Jana (nie umiem powiedzieć inaczej jak dziadzio :) ) wspominam szczególnie 17 września – rocznica przejścia na drugą stronę.
    Jeden z najwspanialszych ludzi jakich dane mi było spotkać na Ziemi.

    Przeczytałem Twój wpis i na nowo pojawiły się wspomnienia.
    Wszystkiego dobrego, i pisz dalej.

Odpowiedz na „AnnaAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>