Bóg, który ocala

Kamil Pawelski, znany jako popularny bloger „Ekskluzywny Menel” o Bogu, który ocala…

5ef086b0-9cab-4613-9717-74109a1f084a

 

Byłem mistrzem zakładania masek. Na zewnątrz wydawało się, że jestem mega szczęśliwym kolesiem. Przecież wszystko na pozór mi się udawało. Prawda była inna. Nakładałem maski na twarz, uśmiech od ucha do ucha, a w głębi czułem pustkę. Prochy nasenne, których brałem sporo i inne używki przestały pomagać. Zaczęły pojawiać się myśli samobójcze. Pod koniec wakacji rok temu doszedłem do takiego momentu, że ostatecznie stwierdziłem, że życie nie ma sensu. Postanowiłem z sobą skończyć. Wtedy zdarzył się cud.

IMG_5840

KASIA: Mam wrażenie, że Twoja historia jest historią wielu ludzi, którzy przyjeżdżają do wielkiego miasta z marzeniami o karierze i nie zauważają kiedy praca staje się wszystkim. Co byłeś gotów zrobić, żeby odnieść sukces?

KAMIL: Ja od zawsze próbowałem sobie coś udowadniać, sobie i innym ludziom, a przyjazd do Warszawy 10 lat temu i kariera w korporacjach napędziły jeszcze to poczucie, że trzeba mieć, trzeba walczyć. Kariera – to był czynnik, który mnie napędzał. Jedyny i najważniejszy. Przez wiele lat byłem przekonany, że to jest coś całkiem fajnego: dobra praca, imprezy, czego chcieć więcej? Ale nagle coś zaczęło we mnie pękać. Może dlatego, że moja mama się za mnie modliła? Nagle dotarło do mnie, że mimo starań, żeby mieć całkowitą kontrolę nad życiem, nie mam jej, że życie wysypuje mi się z rąk.

IMG_5864-1

KASIA: Skąd to poczucie? Czy coś dramatycznego się wydarzyło?

KAMIL: Jeden z moich przyjaciół miał wylew w wieku 32 lat. Jedna z moich znajomych poroniła. Zacząłem sobie myśleć, że coś jest nie tak, że tak nie może wyglądać życie. Dotarło do mnie, że wszyscy żyjemy tylko pracą. Od poniedziałku do piątku biegasz wiecznie przyczepiony do smyczy, a w weekend impreza
i otępianie się używkami. Ściema. Powierzchowne przyjaźnie. Iluzoryczne związki, które dziś się rozpoczynały, a jutro kończyły z głupich, błahych powodów. Pustka. Brak sensu życia. Gdzieś podskórnie czułem, że jeśli to życie jest coś warte, to nie może być to tylko kasa i prestiż.

IMG_5829

KASIA: Jak sobie radziłeś z tym poczuciem bezsensu?

KAMIL: Używki, imprezy, środki nasenne. Szukałem pomocy
u psychologa, ale bez skutku. Kulminacją było załamanie nerwowe, które przeżyłem rok temu. Zaczęły dopadać mnie myśli samobójcze…

IMG_5867

KASIA: Nikt nie próbował Ci pomóc?

KAMIL: Byłem mistrzem zakładania masek. Na zewnątrz wydawało się, że jestem mega szczęśliwym kolesiem. Przecież wszystko na pozór mi się udawało. Zakończyłem moją karierę zawodową w korporacjach, a pojawił się blog, który odniósł sukces i stał się moją nową pracą. Wszyscy myśleli, że jestem super szczęśliwy, a ja nie byłem szczęśliwy wcale. Nakładałem sobie maski na twarz, uśmiech od ucha do ucha a w głębi czułem pustkę. Prochy, których brałem sporo i inne używki przestały pomagać. Zaczęły pojawiać się myśli samobójcze. Rok temu, pod koniec wakacji, doszedłem do takiego momentu, w którym ostatecznie stwierdziłem, że życie nie ma sensu.

IMG_5876

KASIA: Co dokładnie wtedy czułeś?

KAMIL: Miałem głębokie poczucie niezrozumienia przez innych. Nie rozumiałem też sam siebie, swojego rozdrażnienia. Czułem się samotny. Postanowiłem zamknąć blog, bo pomyślałem, że nie będę robił z siebie „czuba” i wrzucał zdjęć super uśmiechniętego kolesia, kiedy we mnie wszystko się gotowało. Pomyślałem:  „trzeba zejść z tego świata”. Lecimy w jedną stronę, w dół. Postanowiłem skończyć ze sobą skacząc z okna.

IMG_5894

KASIA: Jak wyglądał dzień, w którym postanowiłeś odebrać sobie życie?

KAMIL: Stanąłem przy swoim oknie. Otworzyłem okiennice. Powiedziałem jeszcze: „Boże, ja już przegrałem swoje życie, straciłem nad nim kontrolę. Teraz albo Ty, albo ja”. Nagle przed oczami niczym film zobaczyłem całe swoje życie. Zobaczyłem momenty, w których raniłem innych i byłem raniony a na koniec Jezusa Chrystusa, który umarł na krzyżu za wszystkie moje winy i uwolnił mnie. Napłynęły mi łzy do oczu. W ciągu jednej chwili doznałem jakby olśnienia. Mój światopogląd zmienił się o 180 stopni. Przyszedł nagły spokój. Zasnąłem i obudziłem się już zupełnie inny.

IMG_5903-1

KASIA: Co dokładnie się zmieniło? Jaki byłeś po przebudzeniu?

KAMIL: Wszystko się uspokoiło. Odeszły złe myśli. Przyszła radość, chęć do życia. Poczułem miłość i troskę Boga o mnie. Odeszły bezsenne noce, choć wcześniej cierpiałem na bezsenność – żyłem już tylko na tabletkach nasennych, które mnie otumaniały. Nagle zacząłem normalnie sypiać. Odstawiłem wszystkie używki, których naprawdę dużo pochłaniałem. Z dnia na dzień zacząłem sobie układać życie. Cieszyć się każdą chwilą, prozą życia, prostymi rzeczami. Na pierwszym miejscu nagle postawiłem rodzinę i przyjaciół, a później kwestie zawodowe. Przestałem też oceniać ludzi. To znak naszych czasów,
że oceniamy innych po pozorach, nie znając nawet tych osób. Akceptacja i miłość – zrozumiałem, że bez tego nie rusz. Mo-
żesz mieć karierę, piękny samochód, ale to nie da ci szczęścia.
Ja nagle poczułem się po prostu szczęśliwy.

KASIA: Jak Ty to sobie tłumaczysz – to, co się wydarzyło?

KAMIL: Ja to nazywam cudem. Bóg zaingerował w moje życie
i mnie ocalił. Ewidentnie to był cud.

IMG_5881

KASIA: Aż mnie ciarki przechodzą na myśl, że naprawdę chciałeś skoczyć z tego okna… I, że On tak szybko odpowiedział na Twoje wołanie. Jak to ocalenie przez Boga, ten cud zmienił Twoje życie?

KAMIL: Przede wszystkim zrozumiałem, że bez Boga nie dam rady. „Podziwiam” ludzi, którzy potrafią dziś żyć bez Boga. Przestałem kontrolować obsesyjnie własne życie i oddałem kontrolę Jemu. Wszystko zaczęło się w pełni układać. Marzenia, które miałem w dzieciństwie i o których zapomniałem wróciły do mnie i zacząłem je realizować – na przykład śpiewanie i marzenia o muzyce. Widzę, jak Bóg spełnia moje marzenia. W pełni. Stałem się w pełni szczęśliwym facetem. A wcześniej miałem duży kompleks siebie jako mężczyzny…

KASIA: Ty, taki przystojniak? Popularny bloger, guru stylu. Trudno mi uwierzyć…

KAMIL: Jako dziecko byłem wrażliwcem, outsiderem, małym, zakompleksionym dzieciakiem. Kiedy dojrzewałem przybrałem maskę twardego kolesia, po którym tego nie widać. Miałem sporo kompleksów. Przez to, że mój tata był alkoholikiem, ja nie miałem go w swoim dzieciństwie. Już teraz nie mam o to żalu,
bo sobie przebaczyliśmy, ale kiedyś było inaczej. Czułem się bezwartościowy. Laski, które mnie rzucały wybierały jakichś wrednych gachów, którzy sprzedawali narkotyki albo tłukli się na osiedlu, a ja chodziłem do szkoły muzycznej i byłem tym emocjonalnym gościem, który gra na saksofonie i wysyła im kwiaty. A one nic sobie z tego nie robiły.

IMG_5882-1

KASIA: Teraz czujesz się atrakcyjnym facetem?

KAMIL: Teraz jestem zupełnie innym facetem. Stabilnym emocjonalnie, odpowiedzialnym za życie swoje i bliskich mi ludzi. W mojej ocenie prawdziwy facet to jest dziś ten, który bierze odpowiedzialność za swoje życie i życie swoich bliskich. Nadal jestem niedoskonały i popełniam błędy, ale wiem już,
że – choć mam dążyć do doskonałości, nie muszę być zawsze doskonały. Od tego jest Bóg. Oddałem moje życie Bogu. Powiedziałem: rób, co chcesz i zaczęło się wszystko układać.

KASIA: Czy to „wszystko” to też szczęśliwa miłość? Będzie ślub?

KAMIL: (śmiech) Będzie, ale szczegóły są moją tajemnicą.

IMG_5908

KASIA: O czym marzysz teraz najbardziej?

KAMIL: Żeby mieć stałą ufność w Bogu i w to, że On ma najlepszy plan na moje życie i z Nim ze wszystkiego wyjdę obronną ręką.

IMG_5907-1

KASIA: Dasz mi radę od czego zacząć, żeby Bóg zadziałał w moim życiu tak mocno, jak w Twoim?

KAMIL: Wierzę w siłę Biblii. Wystarczy czytać Pismo Święte codziennie, nawet jak zwykłą książkę. Ja czytam codziennie. Zwłaszcza Nowy Testament.

KASIA: Dziękuję, że podzieliłeś się swoją niezwykle osobistą historią.

KAMIL: Nie trzeba być ani specjalnie inteligentnym, ani wierzącym, żeby uświadomić sobie, że coś niedobrego się dookoła nas dzieje. Jest kryzys. Ludzie są zmęczeni. Wszystko się trzęsie w posadach. Jeżeli wiara w Boga jest czymś, co mi pomogło, to chcę o tym mówić, bo wierzę, że Bóg jest tym, który uwalnia. Jest dookoła ludzi tyle ludzi, którzy tracą nadzieję, próbują się uporać ze swoim życiem sami, a On tylko czeka, żeby Jemu to oddać. To nie jest srogi pan z kijem. Bóg chce dla nas dobrze. Pytanie, czy my chcemy.

IMG_5866

Fot. Remigiusz Wojtczak, Dzień dobry TVN

Rozmowa odbyła się w restauracji „Na Lato”, Rozbrat 44

22 thoughts on “Bóg, który ocala

  1. I jeszcze Pan Kamil powiedział w tym wywiadzie piękne słowa, których tutaj nie znalazłam: że „podziwia” ludzi, którzy w dzisiejszych czasach mają odwagę żyć bez Boga:)
    Wspaniałe świadectwo :) Pozdrawiam serdecznie :)

  2. Bardzo ciekawy materiał, ukazujący Kamila jako kogoś zupełnie innego – innego od kolesia, którego widać na blogu. Fajnie, że nawet tak przebojowi ludzie, jak Ekskluzywny Menel, potrafią dawać tak szczere świadectwo! :) Pozdrawiam, K.

  3. Bardzo inspirujący , młody człowiek….szczęściem aż błyszczy , jak pięknie opowiada o swoim poznaniu Boga :) ściskam mocno :)

  4. Genialny, prosty przekaz. Najlepiej jakby przeczytał go każdy, kto jest na tzw. zakręcie. Bóg istnieje i czeka na każdego z nas.

  5. Bohater tego wywiadu miał wielkie szczęście, ze odnalazł Boga. Albo, ze Bóg go odnalazl. Tak wielu ludzi chodzi pociemku, ufni tylko we własne siły.

  6. Przyszedł uzdrowić…. Pan Kamil tę łaskę zobaczył bardzo wyraźnie. Przeżyłam kilka lat temu podobne objawienie. Cieszę się bardzo Kamilu :)

  7. Żeby odzyskać wiarę i pojąć Boga trzeba pierw zresetować sobie mózg i wymazać obraz Boga wrednego gnoja, który karze. Czytam Biblię od 22 lat, uważam ją za najlepiej napisany i najwspanialszy poradnik życia. Nie należę do żadnego kościoła, wyznania czy sekty. By zbliżyć się do Boga trzeba odejść od religii i kaznodziei. A w Biblii wszystko jest i tak prosto napisane :)

    1. To że Biblia jest cudownym poradnikiem to się zgodzę :) jednak… „Soliści umierają pierwsi…” niestety
      Nie zgodzę się Vika z tym że trzeba odejść od religii, bo Jezus ustanowił ten Kościół w jakimś celu, by nas zrzeszał, byśmy nie czuli się „samotni” w wierze. A przez sakramenty ustanowione przez Niego, właśnie w Kościele, doświadcza się miłosierdzia Bożego i to widzialne znaki Jego łaski :) pada do mnie często pytanie: „Ale czy Jezus chciał dzisiejszego Kościoła?”
      Odpowiem, że nie wiem, ale nadal niezmiennie się o nas troszczy, i ze wszystkimi wadami nas, swój Kościół – Oblubienicę tuli i kocha. :)

      Vika nie mam nic do ciebie, jednak nigdy nie będzie mi chyba dane zrozumieć jak tacy ludzie jak ty: po prostu żyjący Biblią i niczym innym(jeśli chodzi o wiarę, wspólnotę itf.), jak na przykład mogą trwać z obciążeniem na sercu, na przykład z grzechem (spowiedź i odpuszczenie grzechów to coś dla mnie meeega, tak pięknie Bóg ukazuje cierpliwość i miłość do mnie że za każdym razem nie mogę w to po prostu uwierzyć! :D)
      Albo na przykład nie przyjmując Ciała Chrystusa, które przecież daje.

      Z chęcią chciałabym poznać Vika twoje spojrzenie, zerknąć jak ty to widzisz, bo narazie nie mogę zrozumieć jak dobrowolnie tak po prostu pozbawić się Ciała Chrystusa :o

      1. Witaj!
        przepraszam Ciebie ale mam wrażenie,ze Ty własnie Słowa Bożego nie czytasz, stad to wielkie zdziwienie….
        Gdybyś zaczęła czytać Biblię pewnie Duch Święty znalazłby sposób aby na Twoje wątpliwości odpowiedzieć.
        Chrześcijanie świadomi Bożego Słowa codziennie przepraszają, dziękują a i wielbią Boga.
        Wybacz ale sakramenty o których wspominasz to ludzka nauka….
        Dobrze jest być we wspólnocie ludzi wierzących ale sam ten fakt na pewno Ciebie nie zbawi. Żaden dobry ludzki uczynek nie jest drogą do zbawienia. Jezus to zrobił za nas na krzyżu!!! raz i na zawsze! A nam powiedział „Bo jeśli ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem, i uwierzysz w sercu swoim, że Bóg wzbudził go z martwych, zbawiony będziesz.”
        Wszystkiego dobrego Ci zyczę,i wiecej czytaj Bibli bo to podstawa kazdego chrześcijanina1 ;-)

  8. Takich świadectw potrzeba w XXI wieku! Historia brzmi jak u św. Augustyna – modląca się mama, różne zawirowania i nagle cud nawrócenia :)

  9. Bardzo ładnie napisane i rzadko spotykane w dzisiejszych czasach. Brawo za otworzenie się na czytelników. Może komuś ten tekst pomoże w podobnej sytuacji.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>