Bóg, którego szukam

tolala-kasia-sebastian-fabijanski-male-29

Sebastiana Fabijańskiego, aktora młodego pokolenia, o którego sukcesach i talencie rozpisują się media i krytycy mijałam przez wiele miesięcy w każdą niedzielę na mszy, na którą chodzę. Kilka razy próbowałam zaczepić go po mszy i poprosić o wywiad, ale jakby rozpływał się w powietrzu. Wychodził jak najszybciej i możliwie niewidoczny dla zebranych. Z wiarą nie lubi się obnosić. W końcu się udało, chociaż nie ukrywał swojego zaskoczenia, że ktoś chce go zapytać nie o role, sukces czy sposób na idealne ciało ale o to, czym jest dla niego wiara. 

tolala-kasia-sebastian-fabijanski-male-5

KASIA: Czego szukasz w Kościele?

SEBASTIAN: Większość ludzi chodzi do Kocioła ze strachu. Ja chodzę, bo szukam…

KASIA: Dlaczego w ogóle szukasz?

SEBASTIAN: Jak patrzę na obraz Nowosielskiego „Jezu ufam Tobie” u Dominikanów na Służewie to jakoś … nie wiem… nie jestem w stanie nie klęknąć. Fascynuje mnie to i przeraża zarazem. Wiara to jest tajemnica. Czuję się w jej obliczu jednocześnie mały, mierny, żaden (mimo, że swoją wartość znam), czuję że ciągle nie dorastam i pewnie nie dorosnę. Kiedy patrzę na siebie przez ten pryzmat, automatycznie przestaje gloryfikować swoje dokonania, a przychodzi pokora.

tolala-kasia-sebastian-fabijanski-male-6

KASIA: Czym jest dla Ciebie Msza Święta?

SEBASTIAN: Spotkanie, próba dialogu, szukanie…Jezus Chrystus to „postać” do której mi najbliżej. To był przecież pierwszy rewolucjonista duchowy. Buntownik. Irytuje mnie ten katechetyczny bałach, że Jezus to taki „Jezusek” z długimi włosami i w sukni mówiący ciągle: Amen.

KASIA: Zawsze tak mocno wierzyłeś?

SEBASTIAN: Czy mocno? Nie sądzę. Zostałem wychowany w rodzinie katolickiej, więc siłą rzeczy kontakt z wiarą mam od zawsze, ale generalnie różnie z tym bywa. Pamiętam swoje lekcje religii, kiedy Boga przedstawiało się, jako pana z brodą na chmurce. Ja nie wiem, czy właśnie tak jest i nie boję się tej niewiedzy. Niewiedza to gigantyczne pole refleksji. To jest droga, proces. Powinno się to wpajać od dziecka, a nie że Pan Bóg jest dobry. Jest we mnie dużo buntu wobec schematyczności. (…) Ja wszystkiego nie wiem „na pewno”, nie wszystko rozumiem i się tego nie boje. Próbuje się dowiedzieć. Ale Bóg to jest pojęcie transcendentne – coś czego się nie da pomyśleć. Nie chce tego nazywać. Chcę to poczuć. Czasem to się dzieje.

tolala-kasia-sebastian-fabijanski-male-1

KASIA: Kiedy doświadczyłeś w najbardziej namacalny sposób działania Boga?

SEBASTIAN: Generalnie jak sie zastanawiam nad swoim życiem i poszczególnymi wydarzeniami, ich przebieg, hierarchia, chronologia, jak przychodziły trudności i to jak dostawałem po tyłku, żeby za chwilę dostać coś dobrego, to mam czasami takie wrażenie, że wszystko co się działo czy dzieje, jest jakoś pod ochroną. Oczywiście ta ochrona nie jest namacalna. Nie zobaczyłem Pana Boga który mi mówi „skręć w prawo bo zabłądzisz”. Po prostu wszystko się działo samo. Teraz z perspektywy czasu, jestem wdzięczny za to że kiedy już szedłem w strone awanturniczo-imprezowego życia, nagle spadła na mnie jakaś ciemność, mrok, beznadzieja…

tolala-kasia-sebastian-fabijanski-male-29

KASIA: Masz na myśli depresję?

SEBASTIAN: Tak. Choć depresja to określenie medyczne ale tak można to tak nazwać. Codziennie budziłem się z poczuciem braku jakiekolwiek sensu. Cała moja waleczność i nonkonformistyczna postawa zniknęła i stałem się cierpiętnikiem, człowiekiem wypełnionym bólem i kompletnie pozbawionym wiary – zarówno w Boga jak i w siebie czy „lepsze jutro”. Odizolowałem się wtedy od całego świata. Nie chciałem się z nikim spotykać itd. W którymś momencie, nie pamiętam dokładnie kiedy, Mama zabrała mnie do Dominikanów na mszę, kleknąłem przy tym obrazie Nowosielskiego, o paradoksie chór śpiewał „skosztujcie i zobaczcie, jak dobry jest Pan” (coś czego nienawidziłem, czyli wmawianie ludziom że Bóg jest dobry itd.) i zacząłem tak płakać, że nie mogłem się powstrzymać. Łzy leciały same… Próbowałem sobie to później racjonalizować: że to po prostu poczucie nie bycia w tym wszystkim samemu, że to jest oczyszczenie itd. Na różne sposoby próbowałem sobie ten stan tłumaczyć, ale to było też z worka pojęć transcendentnych. Po prostu ścisnęło mnie za gardło, poczułem jakąś bliskość, może nawet miłość i poszło. Poczułem się tak, jakby ktoś mnie przytulił i powiedział: Ej, chłopie, będzie dobrze.

tolala-kasia-sebastian-fabijanski-male-20

KASIA: To mamie zawdzięczasz wiarę?

SEBASTIAN: Moja mama, wierzy w sposób piękny. Nie jest w tym „nawiedzona”, jest naturalna, zwykła. Gdyby ona nie wierzyła tak pięknie, jak wierzy, to ja bym nie szukał wiary. Ja bym przyjął, że coś tam może jest i na tym by się skończyło. Ale obserwując moją mamę chciałem odkryć źródła tej siły i jej blasku. Podziwiam jej wielkoduszność, umiejętność kochania wszystkich niezależnie od tego, jak mocno ktoś ją skrzywdził.

Kiedy pytam jak to robi, to mi powtarza, żebym się postarał na tych wszystkich ludzi patrzeć ze zrozumieniem, z żalem i współczuciem. To niesamowite. Ja tego ciągle nie umiem. Nie wiem czy kiedykolwiek się nauczę. Po ludzku moją pierwszą reakcją kiedy ktoś mnie obrazi, upokorzy itd. jest tzw. krótki zapłon i idzie salwa nienawiści (czasem nawet rękoczynów) ale ostatnio uczę się odpuszczać. Ona naprawdę potrafi wybaczać. Ktoś jej robi krzywdę, a jej jest tej osoby żal. To jest coś niesamowitego. Ona po prostu kocha ludzi, kocha życie, mimo że mogłaby być wypełniona bólem, którego w życiu trochę doznała. Ona jest jak słońce – promieniuje wiarą. Myślę, że Bóg (obojętnie czym/kim by nie był) jest z niej dumny.

KASIA: A z Ciebie byłby dumny? Odniosłeś przecież spektakularne sukcesy w filmie.

SEBASTIAN: Może w filmie odniosłem sukces, ale jeśli chodzi o wiarę to raczej nie ma powodów do dumy. Ciekaw jestem jak to się potoczy. Na ten moment myślę że Bóg (obojętnie czym/kim by nie był) patrząc na mnie się po prostu śmieje i trochę z politowaniem kiwa głową.

(…)

tolala-kasia-sebastian-fabijanski-male-22

KASIA: Czy to jest odwaga mówić dziś o wierze?

SEBASTIAN: Nie mam problemu z tym że idę do kościoła i ktoś mnie tam pozna. Odwagą jest mówić: nie wiem. Ja wielu rzeczy nie wiem, ale mam nadzieję. Daleko mi od przykładnego katolika. Nie wstydzę się tego. Nie wstydzę się też tego, że chciałbym tak naprawdę wierzyć. Boję się tej wiary chyba, boję się oddać siebie w czyjeś ręce, ale jednocześnie cholernie tego potrzebuje. Prawdziwa wiara daje gigantyczną siłę, większą niż może dać cokolwiek na świecie. Takiej siły jaką daje wiara nie da ci ani drugi człowiek, ani sukces, ani książka, ani ty sam jej sobie nie dasz. Matthew McConaughey, kiedy odbierał Oskara, powiedział: ”Kiedy masz Boga, masz przyjaciela, a tym przyjacielem jesteś Ty”

tolala-kasia-sebastian-fabijanski-male-14

KASIA: Z taką popularnością jak Twoja pewnie nie narzekasz na samotność?

SEBASTIAN: Najbardziej samotnym można być nawet w tłumie. I ja tak się często czuję. Niestety żyjemy w świecie, gdzie ludzie się nawzajem oceniają, szukają odbicia w innych i bardzo się kreują. Mało jest prawdy. Pokaż mi, kto dziś otwarcie mówi: jestem takim i takim człowiekiem, nie musisz mnie lubić i OK, ja to uszanuje. Tak ze sobą nie rozmawiamy. Ludzie się czasem zachowują jakby żyli w wymyślonej, wirtualnej rzeczywistości. Tak jakby profil na Facebooku czy Instagramie był jedyną wartością i czymś co o nich świadczy. To bzdura, fikcja, bałach. Nie wierzę tym wszystkim uśmiechniętym i dumnym z aktualnego zdjęcia profilowego. Niestety to wszystko jest interesowne i oportunistyczne. Wszystko to ściema i kalkulacja która nie ma nic wspólnego z prawdą o nas samych. Ludziom się wydaje że mogą kreować swoje życie, że wszystko zależy od nich. To kolejna bzdura. Zbyt duży jest kult ego dziś. Zbyt duża radykalizacja poglądów z powodu poczucia bycia centrum wszechświata. Nie jesteśmy żadnym centrum. Musimy żyć w symbiozie ze wszystkim co nas otacza – a tym wszystkim może być właśnie Bóg.

KASIA: Kim jest dla Ciebie: Bóg w wielkim mieście ?

SEBASTIAN: Einstein zapytany o Boga odpowiedział: „Nie ma ciemności. Jest tylko brak światła.” Tak mi się to kojarzy. Wieżowce, korporacje, bloki, centra handlowe, domy – wszystko w ich cieniu – jak w labiryncie,  a między tym wszystkim światło…

tolala-kasia-sebastian-fabijanski-kolaz

Zdjęcia: Tola Martyna Piotrowska http://tolala.pl/o-mnie

Miejsce: Wrzenie Swiata, Warszawa

Całość wywiadu do przeczytania w książce „Bóg w wielkim mieście” http://e.wydawnictwowam.pl/tyt,75410,Bog-w-wielkim-miescie.htm

 

12 thoughts on “Bóg, którego szukam

  1. Dziękuję za ten wywiad; bardzo autentyczny i prawdziwy! myślę, że to duża odwaga być publicznie szczerym… :)

  2. Wspaniały wywiad. Pan Sebastian potrafi zawsze mnie miło zaskoczyć. Z każdą Jego wypowiedzią wyciągam piękne rzeczy:) Cieszę się niezmiernie, że w dobie dzisiejszych czasów, gdzie nietrudno o wszelkie pokusy i zepsucie…On prezentuje takie, a nie inne postawy i wartości. Marzę by zamienić z nim kilka zdań :) Pozdrawiam wszystkich serdecznie.

  3. Kolejny piękny wywiad. A słowa o matce poruszają. Nigdy nie słyszałam żeby ktoś w taki sposób mówił o matce. Inspirują mnie Pani wpisy. Insprują do przemyśleń i zmian. Dziękuję.

  4. Witam, wywiad bardzo ciekawy. Strona bardzo interesująca :) wysłałam do Pani email jakiś czas temu :) Bóg działa niesamowicie w najmniej oczekiwanym momencie i zawsze jest, ciągle czeka… Czy my byśmy tak potrafili jak on? Ja ciągle upadam, ale też zawsze powstaje bo On jest ze mną i Maryja,…różaniec to broń na wszystko… Kiedy nie wiem już co robić, proszę Maryję o pomoc… Modlę się bo to siła…. gorąco pozdrawiam. Mam nadzieję że kiedyś Pani odpisze na email :)

  5. Czlowiek, ktorego Bog uzyl do napisania wiekszej czesci Nowego Testamentu, mowil jezykami wiecej, niz jakikolwiek inny wierzacy. Dlaczego? Chcial byc prowadzony przed Ducha, a nie przez cialo.

  6. Pani Kasiu. Szukając pomocy przez modlitwę,trafiłam na Pani bloga. Szukam porady jak skutecznie modlić się w swojej sprawie.Wiem,zawierzyć całkowicie i oddać sprawę do rozwiązania Jezusowi.Słowa Jezu ufam Tobie,Ty się tym zajmij,zaprowadziły mnie aż tutaj.Nie mam żadnej osoby,którem mogę się zwierzyć,która mogłaby mi pomóc w jakikolwiek sposób.No bo kto może pomóc w uczuciach.A sprawa jest jak bumerang.W ciągu kilkunastu lat tylko dwa razy po dwa lata nie mieliśmy ze sobą żadnego kontaktu.Wydawało się,że już będzie dobrze,ale ciągle coś przeszkadza.Jak wymodlić sobie łaski dla nas,żeby w końcu się ułożyło?

  7. Bardzo ciekawy wywiad :)

    PS Wkradła się literówka do pierwszej wypowiedzi Sebastiana: „chodzi do Kocioła” *Kościoła

  8. Wiem co Sebastian miał na myśli mówiąc o obrazie Jezusa Miłosiernego u służewskich Dominikanów… Mnie tak samo ,, rypnęło”! Od pierwszej mojej tam wizyty, uwielbiam modlić się przed tym obrazem. Też miałam tam dar łez, zresztą ilekroć tam jestem to płaczę. Cudowne miejsce, pięknie prowadzona liturgia, śpiewy… Teraz będzie tam chrzest mojego siostrzeńca, o którego modliłam się w Medjugorje. Chwała Panu!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>