ADVENTure time

swiatelko - tola

ADVENTure time. Uśmiechnęłam się widząc wczoraj przed zaśnięciem to hasło ze zdjęciem budzika nastawionego na szóstą rano na Facebooku mojego kolegi dziennikarza Krzyśka Skórzyńskiego. Od razu wiedziałam o co chodzi. Mój budzik ustawiony na 5.20. Myślę, czy nie dodać do tego kilku drzemek. W końcu przychodzi poranek i „godzina zero”. Zaczął się Adwent, a z nim Roraty.Budzik bezlitośnie przerywa słodki sen i wtedy jak zwykle jak co roku cieplutkie łóżeczko smakuje jeszcze lepiej. W głowie przeprowadzam jeszcze krótką walkę sama ze sobą, jakbym to Bogu miała zrobić łaskę, że jednak wstanę na Roraty. Na skutek tej walki oraz jeszcze jednej nastawionej drzemki wiem już, że nie zdążę na godzinę 6.00 na mój ukochany Służew, więc sprawdzam, gdzie mam jeszcze szansę. W końcu wpadam lekko spóźniona na plac Zbawiciela, gdzie msza zaczyna się później, niż u Dominikanów. Ewangelia jest o uzdrowieniu i jakoś mocno słyszę jedno zdanie: „Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój, ale powiedz tylko słowo…” (Mt 8, 8).

Nie wiem jak Wy, ale mnie często nie wychodzi jeśli chodzi o wiarę, postanowienia, poleganie na samej sobie. Ledwo zaczął się Adwent, a już trudno mi wykonać nawet te pół kroku w kierunku Boga. Może właśnie dlatego w tym roku jeszcze bardziej będę czekać na Jego przyjście. Bo przecież to nie Bóg potrzebuje mnie, ale ja Boga.

Przyjdź Boże do moich ciemności, do tych wszystkich miejsc, gdzie nie dociera światło. Przyjdź do moich grzechów, słabości, do mojego ciasnego serca. Przyjdź do tego wszystkiego, co nie pozwala kochać w wolności. Przyjdź do każdego niewybaczenia, egoizmu, do braku nadziei. Przyjdź do wszystkich, którzy Cię nie znają, którzy są samotni, którzy się boją. Przyjdź, bo tak bardzo Cię potrzebujemy. Przyjdź ze światłem do mojej ciemności.

Wróciłam do domu. Za oknem prószy śnieg. W drodze powrotnej z kościoła kupiłam ciepłe bułeczki. Kawa już gotuje się i pachnie w całym mieszkaniu. Zaraz poderwę się i pobiegnę do tych wszystkich „ważnych” obowiązków, ale zanim w natłoku tych wszystkich ziemskich spraw o Tobie Boże znowu jakoś zapomnę, dziękuję Ci, że przychodzisz do mojego życia znowu, żeby rozświetlić moje mroki, mimo że nie jestem w stanie w żaden sposób na Ciebie zasłużyć.

Jest pierwszy poniedziałek Adwentu 2017. Wielkie miasto budzi się do życia. Bóg już z nami jest. On przychodzi mimo drzwi zamkniętych.

Fot. Tola Martyna Piotrowska

13 thoughts on “ADVENTure time

  1. Kasiu dziekuje za każdy Twój wspis. To, co piszesz zawsze mnie porusza inspiruje, nie pozawala rozsiąść się wygodnie na kanapie i zapomnieć o tym co ważne, o Tym który jest najważniejszy… Niech Ci Pan Bóg błogosławi na ściezkach wielkiego miasta.

  2. Pani Kasiu, mi też bardzo często się nie chce i dopada mnie wtedy myślenie „no dobra, niech stracę, niech będzie Jego na wierzchu”. Wiem, że brak mi czasem cierpliwości i wytrwałości i tak bardzo szybko się zniechęcam, ale w tym roku podobnie jak Pani BARDZO czekam na Jego przyjście, bo mam przy tym WIELKĄ nadzieję, że pewne rzeczy ode mnie zabierze, a to o co tak bardzo proszę wreszcie dostanę.
    P.S. W mojej parafii roraty są na 18 :-)
    Pozdrowienia :-)

  3. Pani Kasiu długo nic nie przybywało na blogu,ale ten wpis ot taki zwyczajny,tak jakby z mojego serca….czas oczekiwania pozdrawiam ciepło w modlitwie

  4. No właśnie…czasami zmuszamy się do pewnych rzeczy czy to czytanie BIBLII, różaniec, poranna msza ….A potem myślimy ,Boże cieszysz się ? Dałam radę…
    ON na pewno się raduje …
    Tylko że… ON nam dał tyle możliwości żeby być blisko Niego a nam się czasami się po ludzku nie chce……A jak Jemu przestało by się chcieć…
    Byłoby mi przykro…więc …
    Do Dzieła! Pozdrawiam serdecznie
    :-)

  5. Mistrzostwo świata Pani Kasiu! To co Pani napisała to właśnie sens adwentu. Na tym polega ten sens by być świadkiem adwentu w którym przecież nie o to chodzi by sie wszystko nam udawało. I w dodatku świadczyć o tym pośród codziennych obowiązków. Takich ludzi potrzeba jak Pani i takich słów. Gratuluję.

  6. Pani Kasiu długo czekałam na kolejny wpis. Cieszę się bardzo, że Pani jest. Słowa jakże zwyczajne, z serca przypominające o tym że trzeba zwolnić i co jest naprawdę ważne. Życzę cudownego czasu. Pozdrawiam serdecznie.

  7. Ja już jestem spóźniona, dwa dni przespałam, ale może to właśnie jutro zapalę świeczkę wraz z pełnym kościołem rozmodlonych i oczekujących na Niego wiernych w krakowskiej bazylice Dominikanów. Dziękuję za piękne słowa modlitwy, dziękuję za ten wpis, który pociesza i tak po ludzku dodaje otuchy, że każdego dnia warto walczyć i jutro nie będę w tym sama :)
    a hasło ADVENTure time rozbroiło moje serce!
    Pozdrawiam ciepło i otwieram drzwi, wyczekuję razem z Wami

Odpowiedz na „AniaAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>